Uwagi na kanwie sposobu myślenia

Filo–Sofija

Nr 12 (2011/1), s. 213-237

ISSN 1642-3267

Tadeusz Wojewódzki Poznań

Uwagi na kanwie sposobu myślenia

Wstęp

Zanim napisze się cokolwiek – w szczerym zamiarze sensownego – na tak szcze­gólną okoliczność, jak osiemdziesięciolecie urodzin Profesora Jerzego Kmity, oczywistym nakazem intelektualnym wydaje się powtórna lektura części choćby tylko obszernego dorobku intelektualnego Jubilata1. Pochylając się, szczególnie nad starszymi tekstami, inspirującymi kiedyś własne przemyślenia i konstatacje, trudno jest ustrzec się od reminiscencji o bardziej osobistym charakterze, których nasza powszednia praktyka naukowego pisarstwa zupełnie do głosu nie dopuszcza. Respektując kanony wypowiedzi pretendujących do miana badawczych, dopusz­czam, wyjątkowo tym razem, do publicznego oglądu stwierdzenia o bardziej oso­bistym charakterze, usprawiedliwiając je zarazem ilustracyjną – jedynie – funkcją głębszych problemów poznawczych.

Partnerstwo intelektualne

Był to początek lat 70. ubiegłego stulecia. Jako świeżo upieczony absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego zjawiłem się u – docenta wówczas – Jerzego Kmity, z pomysłem na regionalistykę. Miała to być nowa dziedzina wiedzy, obejmująca zarówno nauki przyrodnicze, jak i humanistyczne. Nowa

1 Do najbardziej zaczytanych, co jest do dzisiaj świadectwem wielokrotnych, uporczywych i nie zawsze zakończonych powodzeniem, intelektualnych prób zapanowania nad materią, należy w moim księgozbiorze Z metodologicznych problemów interpretacji humanistycznej – praca wydana w 1971 r., ale sądząc po papierowej kondycji, można przypisać jej przedwojenne pochodzenie.

214


Tadeusz Wojewódzki

nauka odpowiadałaby na potrzeby praktyczne decydentów, poszukując inter­dyscyplinarnych tendencji, zależności, uwarunkowań regionu. Z perspektywy zmniejszonego, tą drogą, ryzyka niepowodzenia decyzji gospodarczych oraz możliwości powiązania rezultatów badawczych, szczególnie nauk humanistycz­nych, z praktyką gospodarczą, administracyjną, społeczną – idea wydawała mi się genialna, a Nobel – w zasięgu ręki.

Jak łatwo się domyśleć, konsultacje u przyszłego promotora dysertacji doktorskiej nie przebiegły w kontekście wyznaczonym uwarunkowaniami nagród naukowych, nawet mniejszych zacności niż wspomniany Nobel. Pojawiły się natomiast dywagacje metodologiczne sprawiające wrażenie intelektualnej lawiny, która nie robiła wcześniej nic innego, jak tylko wisiała i czekała na pretekst pod tytułem: „Tadeusz Wojewódzki – z pomysłem regionalistyki”.

Poczułem się wyjątkowy, szczególny, potrzebny. Miałem przekonanie o zauważonej wadze, znaczeniu i wartości własnych pomysłów, czego dowodem był poświęcany mi czas, długa, wyczerpująca rozmowa, wsparcie merytoryczne. Relacje „mistrz – uczeń”, relacje międzyludzkie stanowiące warunek konieczny kształtowania procesów innowacyjności, przedsiębiorczości akademickiej czy wreszcie szkół naukowych, na wzór metodologicznej szkoły poznańskiej, miały tu miejsce, a ich potrzeba zdaje się być szczególnie aktualna obecnie.

Dziedzina intelektualnej refl eksyjności jest swoistą podróżą, szczególnie oporną na doraźność, nawet jeśli ta jest demokratycznej proweniencji. Nie można zabrać w nią osób z listy stanowionej dekretem ani postanowieniem większości. Nie można nawet z tzw. dobroci serca. Warunkiem koniecznym jest wszakże partnerstwo intelektualne, którego nie sposób stworzyć w sposób sztuczny. Można kreować iluzje, ale nie intelektualne fascynacje, a na nich – choć jest to przeważnie relacja jednokierunkowa – dopiero na nich – budować można szkołę naukową. Jeśli zważy się fakt złożoności tego procesu, a w szczególności waru­nek, iż musi być ktoś, kim potencjalnie choćby tylko można się fascynować oraz w tym samym miejscu i tym samym czasie muszą znaleźć się osoby o potencjalnej zdolności do fascynacji tego typu, to przestaje dziwić fakt rzadkości fenomenu szkoły naukowej.

Sposób myślenia

W każdym razie zależności intelektualne między mistrzem a uczniem – bez względu na samodzielność myślenia czy nawet krnąbrność intelektualną ucznia (pomijając przypadki absolutnej genialności) – odzwierciedlane są najdobitniej takimi faktami, jak ten, że regionalistyka została ostatecznie wyłożona w formie artykułu2, a obroniony cztery lata później doktorat traktował O integracyjnej funk-

T. Wojewódzki, Regionalistyka jako nauka praktyczna, „Studia Filozofi czne”, 1974, nr 7.

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


215

cji nauk praktycznych3. Poziom zapożyczeń intelektualnych u mistrza uczniowie zwykli – równie słusznie, co skromnie – konstatować stwierdzeniem, iż nie są w stanie odnotować wszystkich stosownymi przypisami. Z upływem czasu proces ten łagodnieje i tylko rzetelność badawcza nie jest w stanie mu się oprzeć. Nie ulega natomiast wątpliwości fakt, że zarówno najbliżsi, bezpośredni współpracow­nicy twórców szkół naukowych, jak i ci wszyscy, którzy zetknęli się tylko z ich przemyśleniami p r z e j m u j ą n a w ł a s n o ś ć t o , c z e g o o d n o t o w a ć nie  sposób:  tj.  sposób  myślenia.

W warstwie najłatwiej rozpoznawalnej jest to określona terminologia, preferencje tematyczne, rozwiązania określonych problemów. Ten rodzaj uza­leżnienia intelektualnego w połączeniu ze stosowną ilością odniesień i cytatów najdobitniej przekonuje obserwatorów nauki o tym, że wpływ cytowanego autora jest bezsporny, zasięg znaczący, a zasługi oczywiste.

Jest jednak warstwa głębsza, gdzie sposób myślenia nie stanowi wsparcia, rozwinięcia czy krytycznej kontynuacji dorobku naukowego mistrza, lecz staje się narzędziem intelektualnym identyfi kacji i rozwiązywania problemów z dziedzin formalnie bardzo dalekich od stanowiących obszary penetracji badawczej. Incydent Arystotelesa czyni wszelkie próby udowadniania mocy sprawczej idei, sposobu myślenia – mało kreatywnymi. Ale co innego wiedzieć o takim zjawisku, a co innego zetknąć się z nim i to w formule tak wyrafi nowanej, że adepci tej samej szkoły myślenia (chodzi o naszą, metodologiczną szkołę poznańską) rozpoznają się po produktach pracy intelektualnej – w dziedzinie informatyki.

Zdarzenie ma wprawdzie charakter incydentalny, ale zamierzam zdać tutaj z niego sprawę, gdyż dobrze ilustruje zjawisko funkcjonowania owej głębszej warstwy zależności czy może lepiej – obecności sposobu myślenia zapożyczonego od wspólnego mistrza.

Byłem wtedy dyrektorem ośrodka informatyki instytucji publicznej szcze­bla wojewódzkiego. Mój pryncypał oczekiwał ode mnie zbudowania systemu informacyjnego wspierającego jego urzędową decyzyjność. Może nie od razu we wszystkich obszarach, ale przynajmniej w wybranych. Nie była to regionali-styka, ale gdybym powiedział, że godząc się na tę pracę, nie myślałem o swoich młodzieńczych planach, kłamałbym, jak z nut.

Jak przystało na naszą obyczajowość – najbardziej renomowane pismo śro­dowisk informatycznych nie omieszkało odnotować, z wyraźnie sarkastyczna nutą, faktu obsadzenia informatycznego stanowiska fi lologiem. Miałem już wówczas z fi lologiem tyle wspólnego, co muzealna tabakiera z nosami zwiedzających, ale mówiąc o naszej obyczajowości, mam tutaj na uwadze myślenie, zgodnie z którym

3 Przykładowe publikacje z zakresu tej tematyki mego autorstwa: O dwóch typach integracji nauki, „Studia Filozofi czne”, 1976, nr 2; O naukach praktycznych, „Studia Socjologiczne”, 1976, nr 1; Założenia idealizacyjne w naukach medycznych, „Zagadnienia Naukoznawstwa”, 1988, nr 1; A. Pawlak, T. Wojewódzki, Methodological and Historical Aspects of the Development of the Technical Sciences, “Science of Science”, 1985, nr 3-4, s. 144-159.

216


Tadeusz Wojewódzki

dyrektorem szpitala ma być bezwzględnie lekarz, zakładów piekarniczych – pie­karz, a stoczni – stoczniowiec. Brak myślenia kompetencjami, do czego obszerniej nawiążę w dalszej części niniejszego szkicu, ma dla nas znaczenie ogólniejsze, albowiem redukuje przydatność studiów humanistycznych do znikomej ilości dziedzin życia. Jest to temat o wielkiej wadze społecznej i naukowej. Tutaj sy­gnalizuję jedynie jego znaczenie.

Wracając jednak do sedna sprawy – w stosunkowo krótkim czasie stworzy­łem system informacyjny. System był prosty i skuteczny, a pryncypał przyzwyczaił się do niego, jak do wygodnych butów, bez których nie ruszał się już nigdzie. Prostota systemu stanowiła konsekwencję metodologicznych analiz, których oszczędzę tutaj Czytelnikowi, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, iż w dy­sertacji doktorskiej korzystałem z przemyśleń Prof. Jerzego Kmity, sugerującego pewien specyfi czny zapis treści w postaci tzw. twierdzeń optymalizacyjnych4. Krótko mówiąc: dziedziny badawcze – tzw. nauk praktycznych –odpowiadające na potrzeby praktyki w sposób bardziej bezpośredni niż pozostałe nauki – mają wśród swoich rezultatów wspomniane twierdzenia optymalizacyjne. Udzielają one odpowiedzi na pytanie o to, jakie czynności, w określonych warunkach, prowadzą do określonych rezultatów, uznawanych za pożądane. Twierdzenia optymalizacyjne stanowią rezultat fi nalny procedur badawczych nauk praktycznych. Była to pod-powiedź na pytanie o to, jak zapisywać treści decyzyjne, a ponadto doświadczenia wyniesione z tzw. dobrych praktyk.

System informacyjny musiał zawierać jednak jeden jeszcze element: prze­słanki do podejmowania decyzji. Swoiste raporty stanu wiedzy w danej dziedzinie. Pomny idei twierdzeń optymalizacyjnych sięgnąłem do tradycji humanistycznej tworzenia wiedzy cząstkowej o walorach wielokrotnego wykorzystania. Mó­wiąc wprost – do fi szek. Mało który adept edukacji humanistycznej, szczególnie starszej daty, nie korzystał z tej formy zapisywania treści. Odpowiednio zmo-dyfi kowana, w elektronicznej formie, f i s z k a s t a ł a s i ę c e n t r a l n y m elementem systemu wspierającego procesy decyzyjne, relacjonującego stan wiedzy w określonych praktycz­nymi potrzebami dziedzinach, inspirującego procesy i n n o w a c y j n o ś c i , s y n e r g i i i t d . Nie trzeba tutaj dodawać, że najlepiej predestynowanymi kreatorami owych fi szek są współcześni humaniści.

Skoro już znamy konkretny przypadek przeniesienia sposobu myślenia określonej szkoły do dziedziny potrzeb informatycznych, to czas najwyższy po­wrócić do wątku odszukiwania się uczniów tej samej szkoły naukowej po cechach produktów pracy intelektualnej. Powróćmy więc do wspomnianego wcześniej, wielce renomowanego pisma informatycznego, które w trzy lata po sarkastycznej publikacji o fi lologu w informatyce znów dało znać o sobie. Dowiedzieli się o sys­temie fi szkowym w urzędzie i chcieli go poznać. Materiały zostały przekazane,

T. Wojewódzki, Twierdzenia optymalizacyjne w naukach społecznych, „Prakseologia”, 1986, nr 1-2.

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


217

a ja czekałem na zjadliwy tekst. Łatwo wyobrazić sobie moje zdumienie, kiedy na okładce tego pisma zobaczyłem swoje zdjęcie, a wewnątrz tekst relacjonujący ów system tak, jakbym sam te słowa, w najlepszej kondycji intelektualnej napisał. Nazwisko dziennikarza nic mi nie mówiło. Dopiero po jakimś czasie spotkałem autora tego tekstu na jednej z konferencji i w trakcie rozmowy okazało się, że ten zafascynowany ideą kwantyfi kowania wiedzy, dla potrzeb procesów decyzyjnych współczesnej administracji, dziennikarz, to uczeń prof. Jerzego Kmity, absolwent kulturoznawstwa z 1985 r.5

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale o wiośnie przypomina. Być może jest tak, że sposób myślenia wyniesiony z naszych intelektualnych fascynacji jest czymś bardziej trwałym i łatwiej rozpoznawalnym niż stosowne pierścienie na palcach absolwentów renomowanych uczelni czy inne zewnętrzne oznaki przynależności do określonych grup współczesnej inteligencji? M o ż e z e w s z y s t k i c h oznak sensowności, trwałości i wartości naszej pracy ta właśnie, wyrażająca się w kształtowaniu ludzkiego myślenia, należy do najtrwalszych i najważniejszych? Przekonanie o takim stanie rzeczy nadaje znamiona sensowności wielu przed­sięwzięciom nieracjonalnym z fi nansowego punktu widzenia. Z ekonomicznego także, co widoczne jest szczególnie wobec zmian w ekonomicznym myśleniu o współczesnym świecie i jego wartościach6.

Problemy z wartościami

Funkcjonowanie w realiach pozaakademickich wymusza wybory profesjonalnych kontekstów decyzyjności i ostatecznie weryfi kuje deklarowane wcześniej partner­stwo intelektualne oraz praktyczną przydatność wybranego sposobu myślenia. Po­wstają odpowiedzi na pytania o adekwatność intelektualnej formuły refl eksyjności humanistycznej do potrzeby identyfi kacji i rozwiązywania praktycznych zadań: organizacyjnych, informacyjnych, kadrowych itp. Bez względu na to, czy pytanie o praktyczną przydatność określonego sposobu myślenia pojawia się w obszarach metarefl eksyjności akademickiej, staje się ona pytaniem o fundamentalnym zna­czeniu dla absolwenta uczelni czy adepta szkoły naukowej.

Diagnozy współczesności mają tę wielką zaletę, iż można z nich wybie­rać elementy wspierające udowadnianą tezę i każda z nich wydaje się równie prawdopodobna. Nasza jest taka, że w s p ó ł c z e s n o ś ć c h a r a k t e r y z u j e redukcjonizm   ekonomiczny,   informatyczny   oraz   nie-

5 A. Gontarz, Fiszki w urzędzie [http://www.publicstandard.pl/artykuly/46973/Fiszki.w.urzedzie.html cyt.
2011-04-30]

6 Wielkie wrażenie wywarł na mnie tekst prof. Anny Pałubickiej: Wiedza i nauka ekonomiczna a światowy
kryzys fi nansowy. Filozofi czne spojrzenie na kryzys
, „Filo-Sofi ja”, 2008, nr 8, s. 97-104.

218


Tadeusz Wojewódzki

pewność obecna, szczególnie od ostatniego kryzysu, determinująca określone oczekiwania wobec sposobu m y ś l e n i a , o którym powiedzielibyśmy, że jest rynkowo atrakcyjny.

Rzadko kiedy o aktualnych czasach mówi się dobrze. Czasom obecnym wytyka się wspominaną niepewność. Z ważniejszych kontekstów znamionujących uwarunkowania przydatności myślenia humanistycznego wspominany o niej z tego powodu, iż jedną z oznak nadawania tonu zachowaniom z interesujących nas obszarów działania, jest n a r a s t a j ą c a p r e s j a 7 n a r e f l e k s y j n o ś ć jako taką, a na refleksyjność decyzyjną w szczególności. Oczekiwania – określane jako rynkowe – stawiają przed działającymi podmiotami wymóg znawstwa natychmia-s t o w y c h r e c e p t d z i a ł a n i a . Określamy je mianem syndromu „Tutaj i teraz”. Wrócimy do niego w dalszej części naszych rozważań.

Oczekiwania tego typu mają natomiast swoje odniesienie do zachowań znamiennych dla kultury high-tech, kultury wymiernych kroków zapewniających niewymierne wartości, potrzeb realizowanych w pigułkach, w formule konkretnych produktów, jak recepta dojścia do majątku w 20 krokach, a do Boga i szczęścia rodzinnego w 10. Jest to kultura public relation, gdzie skuteczność jest wartością samą w sobie, refl eksyjność aksjologiczna zastępowana jest wykazem celów, a refl eksyjność teoretyczna ograniczona do opisu technik skutecznego działania i powierzchownego opisu dobrych praktyk sprowadzonych do recepty: tak robili wielcy, rób tak samo, będziesz również wielki.

W sytuacjach nagłych zmian i presji szybkich efektów liczy się często samo działanie, jako takie. Staje się ono wartością. Liczą się wskaźniki – szybkość, tempo podejmowanych decyzji, zauważalny, mechaniczny ruch. W sytuacjach, gdy nie są znane przyczyny niepożądanych stanów rzeczy ani sposoby ich blo­kowania czy likwidacji, samo działanie – w formie widocznej dla obserwatora – staje się wartością. Określam to mianem syndromu bicia piany. Nie będziemy tutaj poświęcali tej kwestii więcej miejsca, ograniczając się do stwierdzenia, że tempo ubijania piany staje się w takich warunkach wartością tym większą, im negatywne konsekwencje zaistniałej zmiany są mniejsze, choć związku między tymi zdarzeniami nie ma.

W każdym razie w y o b r a ż e n i e p r o d u k t u – z o b s z a r u w i e -dzy – dedykowanego dla współczesnych organizacji, kształtowane jest przede wszystkim w obszarze infor­matyki i ekonomii, a nie humanistyki tradycyjnie zaj-m u j ą c e j s i ę w i e d z ą . Upraszczając zjawisko, można jego sedno sprowadzić

7 Z opinią tą współbrzmi trafna konstatacja A. Pałubickiej: „Rzucającą się cechą późnej nowoczesności, z punktu widzenia fi lozofi i humanistyki, jest dający się zaobserwować niesłychany przyrost ilościowy wiedzy operacyjnej i jej powszechna aprobata oraz wręcz stagnacja w zakresie rozwoju myślenia teoretycznego i spo­łeczne jego lekceważenie” (A. Pałubicka, Wiedza i nauka ekonomiczna a światowy kryzys fi nansowy. Filozofi czne spojrzenie na kryzys, „Filo-Sofi ja”, 2008, nr 8, s. 101.)

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


219

do konstatacji, iż i n f o r m a t y k a o r a z e k o n o m i a o d p o w i a d a j ą obecnie na pytanie o to, czym jest wiedza i jak należy z n i ą p o s t ę p o w a ć . U adepta solidnej humanistyki teoriopoznawczej, me­todologicznej, kulturoznawczej lektura tych informatycznych i ekonomicznych dywagacji na temat wiedzy budzić może naturalną refl eksję nad przyczynami takiego stanu rzeczy oraz ich konsekwencjami. Jest to pytanie, które można po­traktować jako kontynuację postawionych wcześniej, dotyczących m y ś l e n i a humanistycznego  oraz  wyborów  jego  formuły.

Nie ulega wątpliwości, że wąska specjalizacja, której ulegają programy edukacyjne, powszechne r u g o w a n i e z n i c h w i e d z y m e t o d o l o g i c z -nej, teoriopoznawczej, itd., a więc klasycznych dziedzin zajmujących się wiedzą, w dobie społeczeństwa wiedzy, społeczeństwa informacyjnego – jest fenomenem wartym g ł ę b s z e j r e f l e k s y j n o ś c i . Szczególnie, jeśli społeczeństwo informacyjne odróżnia się – od wcześniejszych – kryterium wiedzy pojmowanej jako produkt fi nalny większości organizacji. Wydawać by się mogło, że w dobie społeczeństwa wiedzy szczególną pieczą, nadzwyczajnymi priorytetami obdarzone zostaną dzie­dziny refl eksyjności tradycyjnie zajmujące się wiedzą, poznaniem, procesami jej towarzyszącymi. Że to w tych obszarach, we współpracy z naukoznawstwem, prakseologią i innymi dziedzinami badawczymi dojdzie do zacieśnienia współpracy humanistycznych środowisk akademickich (a w każdym razie części najbardziej doświadczonej, z wielopokoleniowym dorobkiem) z nowoczesnymi organizacjami: administracją, przedsiębiorczością itd.

Tymczasem w polskich realiach środowiska humanistyczne postrzegane są jako mniej kreatywne, innowacyjne, mniej dla nowoczesności ważne. Opinie takie pojawiają się zazwyczaj w kontekście struktury studiów, gdzie ilościowa przewaga humanistyki interpretowana jest jako zjawisko negatywne, niekorzystne wobec mniejszego udziału np. studiów politechnicznych. Opinie takie formułowane są często przez środowiska borykające się głównie z problemami natury mentalnej, organizacyjnej, a nie technicznej, co wskazywałoby na s t o s u n k o w o p o -wszechną obecność niezrozumienia miejsca humanistyki w e w s p ó ł c z e s n y m s p o ł e c z e ń s t w i e . Nawet w tych obszarach, gdzie owo niezrozumienie najbardziej boli.

Traktowanie wiedzy humanistycznej jako pozbawionej walorów praktycznej stosowalności i użyteczności w nowoczesnej organizacji bądź bardzo wybiórcze podejście do niej znajduje podatny grunt w klimacie wspominanej wcześniej presji natychmiastowej decyzyjności, a szerzej w płytkiej intelektualnie kulturze „natychmiastowych recept i wiadomej ilości kroków”.

Z perspektywy indywidualnych umiejętności absolwenta klasycznych studiów humanistycznych – w kontekście potrzeb nowoczesnej organizacji – jest to pytanie o niezbędnik wiedzy oraz umiejętności pozwalających funkcjonować efektywnie w jej realiach. O d p o w i e d ź   w s k a z u j ą c a   n a   w a g ę   s o –

220


Tadeusz Wojewódzki

lidnego, klasycznego, humanistycznego przygotowa-n i a j e s t b e z d y s k u s y j n a , ale wymaga dopowiedzenia. Polega ono na umieszczeniu tezy o bezwzględnej wartości klasycznej edukacji humanistycznej w kontekście realnych potrzeb społeczeństwa  informacyjnego.

Biorąc pod uwagę stan naszych organizacji w zakresie gromadzenia, a tym bardziej udostępniania doświadczeń zespołów ludzkich w realizacji zadań, szcze­gólnie innych niż rutynowe (ale tych także), l i c z ą s i ę i n d y w i d u a l n e umiejętności w zakresie samodzielnych operacji doko­nywanych na treściach pochodzących z różnych dziedzin w i e d z y. W kontekście wskazanych zjawisk g o t o w o ś ć d o z m i a n , i n -terdyscyplinarne przygotowanie do nich adepta studiów humanistycznych, ( kulturoznawczych), wskazana umie­j ę t n o ś ć i n f o r m a c y j n a j e s t o c z y w i s t ą w a r t o ś c i ą wyznaczającą charakter myślenia humanistycznego o wysokich walorach praktyczności.

Produktowa artykulacja sposobów myślenia

Rynkowy wymóg respektowania komercyjnej formuły prezentowania nieomal każdej wartości, właściwy obecnym realiom, dotyczy także sylwetki absolwenta traktowanej jak produkt. Chodzi przy tym nie tyle o zastępowanie dotychcza­sowych, znanych i funkcjonujących już formuł przygotowania do profesji, od dawna istniejących i dobrze rozpoznawalnych, lecz dodatkowe, s t a n o w i ą c e odpowiedź na najnowsze i najpowszechniejsze zarazem p o t r z e b y w s p ó ł c z e s n y c h o r g a n i z a c j i . Kierunków poszukiwania odpowiedzi na tak postawiony problem jest wiele. Tutaj ograniczymy się do szki­cowego zaprezentowania przykładowych, zwracając przy tym większą uwagę na sam s p o s ó b  m y ś l e n i a o produktach tego typu niż detale propozycji.

Identyfi kacja produktu poprzedzana jest zazwyczaj diagnozą rzeczywistości. Przyzwyczajeni do rozróżniania typów społeczeństw na podstawie kryteriów po­zwalających naocznie odróżniać społeczeństwo agrarne od industrialnego możemy mieć pewne trudności interpretacyjne z analogiczną interpretacją społeczeństwa wiedzy. Stosunkowo łatwo można rozpoznać przeważający w danym kraju typ produktu fi nalnego. Poza najnowszym typem społeczeństwa – informacyjnego. Tutaj ilość komputerów nie ma decydującego znaczenia, choć bez nich trudno produkować dzisiaj wiedzę. Ma znaczenie infrastruktura, bez której komputer zdecydowanie traci walory elementu wspierającego proces produkcji wiedzy. Ale o obecności społeczeństwa informacyjnego decyduje to, czego nie widać prima facie. Nie są to bowiem ani pola uprawne, ani dymiące kominy czy duża ilość sprzętu informatycznego, lecz umiejętności zespołów ludzkich, wsparte in-

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


221

frastrukturą techniczną, głównie informatyczną. W i e d z a t w o r z o n a j a k o produkt finalny, ale także wiedza wspierająca procesy d e c y z y j n e j e s t o b e c n i e w a r t o ś c i ą u ś w i a d a m i a n ą od mo­mentu, kiedy okazało się, że wartość rynkowa pewnych organizacji jest znacznie wyższa niż jej dobra materialne. Istotny udział w kreowaniu tej wartości ma właśnie wiedza oraz umiejętności zespołów ludzkich we wszystkich stadiach jej kreowania i zastosowań.

Spójrzmy z tej perspektywy na potrzeby współczesnych organizacji. Używamy tutaj określenia „organizacja”, mając na uwadze zespoły działające na rzecz określonych celów. W k a ż d e j o r g a n i z a c j i n i e z b ę d n e s ą umiejętności w zakresie kompetencji najbliższych absol­wentom kierunków humanistycznych, szczególnie tych, w których programach nauczania ważne miejsce zajmują: zagadnienia wiedzy, jej metodologicznych, szerzej – kul­turowych uwarunkowań, zagadnienia komunikacji itd. Te n t y p k o m p e t e n c j i n a z y w a m y i n f o r m a c y j n y m i . Bardziej adekwatna byłaby nazwa podkreślająca kompetencje w obszarze wiedzy, procesów jej gromadzenia i przetwarzania dla potrzeb organizacji, ale póki co pozostaniemy przy tym określeniu.

Miarą wagi, jaką przykłada się do rozpoznanych potrzeb organizacji, jest ich uwzględnienie w strukturze. I tak odpowiedzią na potrzeby księgowo-fi nan-sowo-ekonomiczne jest cały pion fi nansowo-księgowy. Potrzebom logistycznym odpowiada stosowna komórka w strukturze danej organizacji. Na takiej samej zasadzie obecne są w organizacjach odpowiednie struktury odpowiedzialne za kadry i ich rozwój, informatykę, działania prawne itd. Wskazane struktury orga­nizacyjne wymagają kadr przygotowywanych pod kątem realizowanych zadań. Uczelnie wyższe uczestniczą w tym procesie. I tak ekonomistów kształcą uczelnie ekonomiczne. One także – w ramach specjalności – przygotowują logistyków oraz wielu innych specjalności. Wydziały prawa – kształcą prawników, politechniki – informatyków, itd.

Znamy struktury organizacji zajmujących się produkcją rolniczą czy przemysłową. To samo dotyczy usług, administracji. Skoro jednak produktem fi nalnym doby społeczeństwa informacyjnego jest wiedza, to który z elementów struktury organizacyjnej, jaki lub jakie jej działy odpowiedzialne są za produkcję tak specyfi cznego towaru, jak wiedza? Które uczelnie, jakie wydziały przygoto­wują kadry zajmujące się na co dzień, w nowoczesnych organizacjach produkcją fi nalnego towaru, jakim jest wiedza? Trudno polemizować z tezą, iż k l a s y c z n e przygotowanie humanistyczne, oparte na wiedzy meto­dologicznej, teoriopoznawczej, kulturoznawczej itd. w naturalny sposób predestynuje jej adeptów do pro­fesjonalnego zajmowania się najbardziej ważkimi pro­cesami   we   współczesnych,   najbardziej   nowoczesnych

222


Tadeusz Wojewódzki

organizacjach. Mam tutaj na myśli procesy informa-c y j n e . Od nich, od szybkości dostępu do potrzebnej wiedzy, jej aktualności, adekwatności do rozpoznanych potrzeb, od umiejętności gromadzenia i udostęp­niania wiedzy, zależy poziom decyzyjności organizacji, jej skuteczność, trwałość sukcesu. Dodajmy tutaj od razu, że problematyki tak określonej nie redukujemy ani nie przeciwstawiamy dziedzinie uprawianej jako zarządzanie wiedzą. Nasze rozwiązania i kierunki poszukiwań opierają się głównie na teorii kultury i wyko­rzystują dorobek epistemologiczny, metodologiczny częściowo prakseologiczny czy naukoznawczy, podczas gdy zarządzanie wiedzą nakierowane jest bardziej na dorobek myśli ekonomicznej, teorii organizacji, zarządzania itd. Różnice w podejściu dotyczą preferencji tematycznych, czego przykładem jest wybiórczo prezentowana w dalszej części naszych rozważań metodyka syndromiczna.

Wyprzedzając tok naszych rozważań, dopowiedzmy tutaj jasno: w z d e -cydowanej większości organizacji nie ma specjalnych zespołów odpowiedzialnych za procesy informacyjne. Wobec ich braku organizacje radzą sobie z zadaniami tego typu doraźnie, odczu­wając negatywne konsekwencje tego stanu rzeczy. Potrzeby są wprawdzie uświa­damiane, ale forma ich zaspokajania dostosowana jest do aktualnie rozpoznanych kompetencji pracowniczych – dokładniej zawodów.

Ważne jest jednak nie tylko to, czy dostrzega się potrzeby informacyjne współczesnych organizacji, ale także sposób, w jaki i n t e r p r e t u j e s i ę p r o -c e s k r e o w a n i a ś c i e ż k i k a r i e r y z a w o d o w e j , a więc kogo szuka się na rynku pracy. Istotne jest to dla współczesnego humanisty, z powodów, o których pisałem w kontekście ich przygotowania do pracy w nowoczesnej organizacji.

Modele ścieżek kariery

W polskich realiach kulturowych funkcjonują obecnie obok siebie dwa modele kreowania ścieżek kariery zawodowej8:

  • model blokowy
  • model modułowy Rozróżnienie modelu blokowego i modułowego opiera się na typizacji.

Ze względu na obecność praktyki typizacyjnej w sposobie myślenia poznańskiej szkoły metodologicznej nie będę tutaj rozwijał zbędnych – w tym kontekście – uzasadnień walorów jego stosowania. Wspomnę jedynie o tym, iż modele tak utworzone nie istnieją empirycznie, natomiast istniejące przybliżają się bardziej lub mniej do każdego z wyróżnionych.

8 T. Wojewódzki, Kultura projektowa organizacji – pochodna procesów integracyjnych z UE, w: „Studia i Badania Naukowe. Europeistyka”, Ateneum – Szkoła Wyższa w Gdańsku, rok I, nr 1/2006, s. 153-173.

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


223

Model blokowy odpowiada bardziej tradycyjnym wyobrażeniom ścieżki kariery zawodowej. Historycznie związany jest z kreowaniem ścieżki kariery zawodowej w dobie społeczeństwa przedinformacyjnego. W polskich uwarun­kowaniach obowiązywał on w okresie sprzed transformacji ustrojowych i nadal zdaje się odgrywać dominującą rolę jako kreator wyobrażeń zawodu.

Model blokowy mentalnie bliski jest wyobrażeniom doradców zawodo­wych funkcjonujących w tradycyjnej formule, w której zawód wybierało się na całe życie. Wybór poprzedzony był obserwacją predyspozycji badanego i analizą wyników testów, głównie psychologicznych.

Generalnie w modelu tym:

  • czas edukacji jest wyraźnie określony i dotyczy jedynie lub przede wszystkim okresu poprzedzającego aktywność zawodową;
  • czas edukacji zawodowej jest limitowany i sprowadza się do okresu przed aktywnością zawodową;
  • aktywność zawodowa dotyczy jednego zawodu wykonywanego przez całe życie;
  • respektowana jest swoistego rodzaju umowa społeczna, zgodnie z którą zadaniem jednostki jest nauka, a powinnością społeczeństwa jest zapewnienie pracy spełniającemu ten warunek;
  • naturalnym miejscem pracy jest siedziba rozpoznawana jako „swoja”, co w praktyce oznacza miejsce urodzenia, zamieszkania lub jego najbliższe okolice (wszystko w obrębie własnego kraju).

Model blokowy kreował ścieżki kariery zawodowej wielu pokoleń i nadal w polskich uwarunkowaniach społeczno-gospodarczych obecny jest w myśleniu osób wkraczających aktualnie w dorosłe życie.

W naszych uwarunkowaniach mentalnych obserwujemy nadal obecność wielu przekonań potwierdzających ten stan rzeczy. Część z nich tworzy swoistego rodzaju platformę pokoleniowej spójności przekonań, kiedy to dziadkowie, rodzice i wnuki połączeni są wspólnym sądem jakoby ukończenie studiów wyższych, na kierunkach nierokujących zainteresowania rynku pracy, powinno mimo wszystko skutkować zatrudnieniem. Niejako „z automatu”, uruchamianego przez państwo. Jest to model wzmacniający postawy roszczeniowe, gdzie każda forma aktyw­ności podmiotu wiąże się z oczekiwaniami nagrody. Zarówno nauka, jak i praca postrzegane są tutaj w kategoriach swoistego ciągu wzajemnych powinności układających się w ciąg zależności.

Relacje między pracownikiem a pracodawcą obarczone są kontekstem emocjonalnym – pracowniczej wdzięczności wobec pracodawcy, który daje pracę jako pewne dobro a pracownikiem, który dobro to konsumuje i zobowiązany jest moralnie i zwyczajowo do wdzięczności.

Model modułowy jest w swoich założeniach diametralnie różny od bloko­wego, albowiem przyjmuje się w nim, że:

224


Tadeusz Wojewódzki

  • czas edukacji ma swój początek, natomiast aktywność zawodowa procesu tego nie zamyka;
  • czas edukacji zawodowej nie jest krótszy od czasu aktywności za­wodowej;
  • aktywność zawodowa wiąże się z pozyskiwaniem nowych zawodów i specjalności;
  • nie istnieje żadna relacja powinności społecznej wynikającej z faktu pozyskiwania przez jednostkę określonej wiedzy i umiejętności;
  • nie istnieją żadne ograniczenia o charakterze logistycznym przyku­wające mentalnie do miejsca urodzenia, zamieszkania czy miejsca pochodzenia.

Z porównania obu modeli wyłaniają się dwa diametralnie różne podmioty, dwaj diametralnie różni benefi cjenci systemów edukacyjnych. W modelu trady­cyjnym – blokowym – jest to podmiot w zasadzie bierny, ograniczający swoją aktywność do wypełnienia powinności uczenia się w określonym czasie. „Ukończe­nie szkół” wieńczy wysiłek i zamyka powinności młodego człowieka, otwierając jednocześnie okres dorosłego życia upływającego w znacznym stopniu w kon­wencji „odcinania kuponów” z tego, co zrobiło się w swoim czasie. Stwierdzenie stanu rzeczy: „Jest po wojsku” oznacza, iż dany podmiot rynku pracy zakończył edukację, otrzymał szlify dorosłości i powinien otrzymać zatrudnienie.

Przyjęty tutaj system wartości opiera się na przekonaniu, że edukacja jako taka, a szczególnie ukończenie studiów wyższych, gwarantuje uruchomienie procesu odcinania wspomnianych kuponów w postaci tzw. lekkiej pracy i odpo­wiednio wysokich zarobków. Zamknięcie okresu nauki jest zarazem otwarciem okresu pracy zawodowej. Praca zawodowa kończy naukę.

Komponent w postaci podmiotu aktywnie i stale kreującego własną ścieżkę kariery zawodowej jest wyróżnikiem modelu modułowego. W model ów wpisana jest określona wiedza oraz umiejętności niezbędne do takiej aktywności. Miesz­czą się one w nowocześnie rozumianym doradztwie zawodowym obejmującym elementy samodzielnego monitorowania rynku pracy, a szerzej – umiejętność diagnozowania rzeczywistości społeczno-gospodarczej oraz własnej organizacji, lokalizowania najważniejszych tendencji i prawidłowości oraz dostosowywania do nich własnych umiejętności.

Podmiot modelu modułowego jest rzeczywistym kreatorem swojej prze­strzeni zawodowej. Stara się ją kreować zgodnie z potrzebami własnej organizacji, jej strategii, zmieniających się potrzeb rynku oraz własnych możliwości zmienia­jących się wraz z pozyskiwaniem nowych umiejętności oraz wiedzy.

Odmienność koncepcji kreowania ścieżek kariery zawodowej ma daleko idące konsekwencje ontologiczne. Każda z tych koncepcji przyjmuje milcząco określoną jej diagnozę zawierającą akceptowaną przez kreatora wizję świata.

Model blokowy zakłada o rzeczywistości społeczno-gospodarczej, iż jest:

• determinowana powolnym tempem zmian;

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


225

  • stabilna w zakresie potrzeb rynku pracy;
  • statyczna w modelu edukacji;
  • segmentująca zawodowo rynek pracy;

•             kreowana przez społeczną umowę powinności i zobowiązań.
Wyjaśnienia wymagać może przyjęte tutaj rozumienie rzeczywistości spo­
łeczno-gospodarczej jako segmentującej zawodowo rynek pracy. Nawiązuje ono
do postrzegania ścieżki kariery zawodowej przez pryzmat li tylko rozpoznawanych
profesji. Jest to sposób myślenia bardzo rozpowszechniony w polskich realiach
i nadal kreujący znaczne obszary sądów i przekonań wykraczających daleko poza
kwestie ścieżek kariery. O niektórych warto tutaj wspomnieć.

Jednym z nich jest przekonanie o kierunkowym zdeterminowaniu zawodo­wym, wyrażające się w interpretacji odpowiedzi na pytanie o ukończony kierunek studiów. W blokowym przekonaniu pierwotny kierunek studiów determinuje osta­tecznie kompetencje zawodowe – na całe życie. Ktoś, kto skończył studia ekono­miczne – jest ekonomistą, fi lologiczne – fi lologiem, a socjologiczne – socjologiem. Jeśli zakłada się statyczny model edukacji i krótką ścieżkę edukacji zawodowej, to konsekwentnie przyjąć należy założenie o kierunkowym zdeterminowaniu zawodowym. Bez większego trudu znaleźć można w prasowych doniesieniach przykłady podobnych przekonań, gdy ktoś dziwi się jak to jest możliwe, że fi lolog jest dyrektorem, a socjolog administratorem. W omawianej konwencji pytanie o kierunek ukończonych studiów jest zarazem pytaniem o zakres posiadanych kompetencji zawodowych.

Tab. 1. Różnice między cechami rzeczywistości społeczno-gospodarczej generowanymi przez ścieżki kariery zawodowej (opr. własne).

Model BLOKOWY – cechy generowanej         Model MODUŁOWY – cechy

rzeczywistości                             generowanej rzeczywistości

Wolne tempo przemian                   •    Szybkie tempo przemian

Stabilne potrzeby rynku pracy         •    Zmienne potrzeby rynku pracy

Statyczny model edukacji                •    Dynamiczny model edukacji

Zawodowa segmentacja rynku          •    Kompetencyjna segmentacja

pracy                                                  rynku pracy

Relacja społecznej powinności:        •    Relacja rynku pracy: TY

TY uczysz się zawodu – MY                  masz kompetencje – MY

dajemy ci pracę                                    mamy potrzeby wymagające

kompetencji

 

Kontynuacją przekonań z zakresu kierunkowego zdeterminowania zawo­dowego jest pogląd, zgodnie z którym kompetencje kierunkowe mają walor kom-

226


Tadeusz Wojewódzki

petencji bezwzględnych w obszarach nominalnie im podporządkowanych. I tak chemik jest kompetentny nie tylko do nadzoru procesów technicznych, ale także do kierowania największymi nawet zakładami chemicznymi, lekarz jest najlep­szym kandydatem do zarządzania największymi nawet placówkami medycznymi, a piekarz – piekarniczymi.

Zawodowa segmentacja rynku pracy jako ontologiczny generator wyobrażeń rzeczywistości nie radzi sobie z klasyfi kacją nowych specjalności tak długo, aż doczekają się one ofi cjalnej nominacji jako profesja. Ze względów administracyj­nych proces ten jest zazwyczaj opóźniony w stosunku do potrzeb społecznych.

Rzeczywistość zakładana przez model modułowy ma zupełnie inne cechy, gdyż determinowana jest:

  • gwałtownymi zmianami, szybkim tempem toczących się proce­sów;
  • dużą dynamiką zmian rynku pracy;
  • dynamicznym, elastycznym modelem edukacji;
  • kompetencyjną segmentacją rynku pracy;

• rynkowymi relacjami pracodawcy z pracownikiem.
Kompetencyjna segmentacja rynku pracy odnosi się nie do zawodów, ale

wiedzy i umiejętności niezbędnych do realizacji określonych zadań. W skrócie określamy je jako kompetencje – nawiązując do intuicji językowych, które wiążą osobę kompetentną z przypisaną jej cechą posiadania wiedzy i umiejętności w określonym zakresie.

Liczne ogłoszenia prasowe donoszące aktualnie o potrzebie zatrudnienia przekonują, że model blokowy trzyma się dzielnie i pytanie o zawód jest stawiane częściej niż pytanie o kompetencje. Równolegle pracodawcy deklarują potrzebę zatrudnienia pracowników o odpowiednich umiejętnościach. W tak zidentyfi kowa­nym kontekście szczególnie aktualna wydaje się uwaga, iż potrzeby nienazwane nie istnieją, a nazwane wymagają upowszechnienia. Problem ten dotyczy w rów­nej mierze wszystkich graczy rynku pracy, w tym także przyszłych absolwentów uczelni humanistycznych. W dobrze rozumianym interesie środowisk humani­stycznych jest aktywne włączenie się w upowszechnienie świadomości modelu modułowego i dostosowanie do niego oferty edukacyjnej.

Humanistyka ukierunkowana

Model modułowy ścieżki kariery zawodowej opiera się na blokach, inaczej – modułach kompetencji – czyli na wiedzy i umiejętnościach, których zakres oraz „głębokość” uzależnione są od aktualnych potrzeb programu realizowanego przez dany podmiot. Mogą nim być studia, współpraca z zespołem, organizacja itd. Takie  podejście  do  absolwenta  określamy  mianem  pod-

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


227

miotowego, albowiem to podmiot działający świadomie kreuje własne kompetencje, opierając się na propozy­cjach programowych uczelni oraz innych graczy rynku usług edukacyjnych, oferujących wybrane elementy w s p a r c i a p r o f e s j o n a l n e g o . Model modułowy umożliwia równocze­sną wąską specjalizację, jak i kompetencyjną interdyscyplinarność. Taki model świadomego uczestnika procesu edukacyjnego, samodzielnego kreatora ścieżki edukacyjnej na studiach, a następnie świadomego gracza rynku pracy wymaga stosownej organizacji procesu edukacyjnego w trakcie studiów, jak i po ich zakończeniu. Jest to bowiem model edukacji permanentnej, obejmującej okres aktywności zawodowej, a szerzej – aktywności życiowej. Jako taki bezwzględ­nie wymaga wsparcia ze strony służb doradztwa zawodowego, które, podobnie zresztą jak cała administracja, musi ewoluować w kierunku wyspecjalizowanych jednostek menedżerskich, consultingowych – ośrodków efektywnego wsparcia ścieżki kariery zawodowej, określonych potrzeb obywatelskich9 itd.

Z perspektywy modułowego modelu pewien typ kompetencji jawi się jako podstawowy, fundamentalny, decydujący w znacznym stopniu o jakości pozostałych, o szansach oraz przebiegu procesu ich kreowania. Należą do nich przykładowo takie umiejętności, jak:

  • uczenia się, wraz ze wszystkimi technikami optymalizującymi ten proces;
  • tworzenia i przetwarzania treści, wraz z procedurami zapewniającymi ich pertynentny charakter;
  • tworzenia produktów pracy intelektualnej według rozpoznanych, zo­biektywizowanych kryteriów adekwatnych do potrzeb odbiorców;
  • komunikacji, opartej na procesach diagnozowania kodów odbiorców, preferencji asocjacyjności itd.

Przedstawiona lista podstawowych umiejętności absolwenta pełni funkcję jedynie ilustrującą zidentyfi kowany typ kompetencji. Nie będziemy tutaj zagłę­biali się w kwestie programowe. Naszym celem jest zwrócenie uwagi na fakt, iż poszczególne jego elementy złożą się na logiczny blok kompetencji pod warunkiem zachowania w nim ciągłości s p o s o b u m y ś l e n i a . Gwarancja jej zachowania jest zdecydowanie większa w ośrodkach edukacji o stwierdzonej tradycji rozwijania myślenia humanistycz­nego, określonego – w tym zakresie – intelektualnego dorobku. Generalnie problem sprowadza się do zagwarantowania jednorodności metodologicznej tak różnorod­nych obszarów wiedzy, rozpoznawalnej u absolwentów jako sposób myślenia.

Poza systemem wartości, technikami wspierającymi procesy decyzyjne oraz innymi, podlegającymi artykulacji – składnikami elementów sposobu myślenia – są

9 Ciekawa jest koncepcja omówiona w Programie Rozwoju Instytucjonalnego. Program dostępny jest na stronach MSWiA, po wpisaniu PRI. Wspominam tutaj o nim ze względu na jedną z najpełniejszych artykulacji nowoczesnej organizacji (administracji), jaką miałem okazję dokładniej przestudiować.

228


Tadeusz Wojewódzki

tutaj obszary takie, jak np. klimat intelektualny. Jako walor jest on identyfi kowany przez zainteresowanych, rozpoznawalny przez ich otoczenie, środowisko pracy, gdyż stanowi wspólny mianownik rezultatów pracy intelektualnej absolwentów danego ośrodka, a jednocześnie jest trudny do jednoznacznej artykulacji.

W każdym razie „ h u m a n i s t y k a u k i e r u n k o w a n a ” t r a k t o -w a n a j e s t p r z e z n a s m o d u ł o w o . Jest to model bardzo elastyczny. Pozwala on na wariantową kombinację bloków tematycznych, podporządkowanych celom wybranych ścieżek kariery zawodowej. Nieco więcej miejsca poświęcimy modułom ukierunkowanym na procesy informacyjne, albowiem są one stosunkowo najbliższe tradycyjnym studiom humanistycznym, szczególnie filologicznym, historycznym  czy  kulturoznawczym.

Procesy informacyjne rozumiemy tutaj szeroko, obejmując nimi czynności dotyczące treści, jakimi posługuje się zespół realizujący założone cele. Szczególnie istotne są przy tym procesy decyzyjne, a więc diagnoza stanu rzeczy – identyfi -kacja stanu wiedzy, obszarów niewiedzy, argumentów decyzyjnych itd. Procesy informacyjne podlegają silnej presji w sytuacjach problemowych, wymagających wyboru jednego z możliwych kierunków działania. Dysponowanie treściami ade­kwatnymi do danej sytuacji problemowej wyznacza – w istotny sposób – charakter i zakres kompetencji informacyjnych10.

Procesy informacyjne interpretowane są przez wiele dziedzin badawczych, poczynając od językoznawczych, przez ekonomiczne, po informatyczne. Wspo­minaliśmy wcześniej o odmienności naszego spojrzenia w kontekście zarządzania wiedzą. Ujęcie proponowane tutaj ma interdyscyplinarny charakter. Intelektualnie osadzone jest w teorii kultury Jerzego Kmity i klimacie intelektualnym metodo­logicznej szkoły poznańskiej. Szkicowa formuła prezentacji umożliwi jedynie zasygnalizowanie wybranych fragmentów tej koncepcji oraz niektórych zapoży­czeń intelektualnych i odniesień.

Metodyka syndromiczna

Pytanie o uwarunkowania procesów informacyjnych w działaniach zespołów ludzkich (organizacji) dotyczą m.in. barier mentalnych. Obejmują one p r z e k o -n a n i a r e s p e k t o w a n e p r z e z d z i a ł a j ą c y z e s p ó ł . Przedmiotem naszego zainteresowania są w pierwszej kolejności te z nich, które pozostają w sprzeczności z celami działającego zespołu ujmowanymi zazwyczaj deklara­tywnie, czyli celami akceptowanymi. Ich obecność przejawia się w blokowaniu czynności i działań nakierowanych na efektywną realizację zamierzonego celu.

10 T. Wojewódzki, Zarządzanie wiedzą w administracji publicznej, w: Społeczeństwo informacyjne 2005, Katowice 2005, s. 141-157.

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


229

Na przykładzie wybranych syndromów zilustrujemy typ uwarunkowań, o który nam chodzi oraz sposób podejścia do nich, znamienny dla obszaru refl eksyjności nazywanego przez nas metodyką syndromiczną.

Jednym z fenomenów współczesności jest wyjątkowa n i e f r a s o b l i -wość, z jaką traktuje się w organizacjach rezultaty pracy i n t e l e k t u a l n e j 11. Chodzi o wyniki intelektualnej aktywności, o różnym po­ziomie złożoności i czasochłonności, traktowanych niezmiennie jak tzw. produkty jednorazowego użytku. I tak w każdej organizacji wykonuje się codziennie wiele zadań wymagających wyszukania określonych informacji, uzupełnienia jakiegoś obszaru wiedzy, zinterpretowania nowych informacji w kontekście autoryzowa­nych wcześniej, przygotowania przesłanek do podjęcia określonej decyzji itd. Wszystkie te czynności przebiegają wedle jednakowej procedury: bezpośredniemu zleceniodawcy działań informacyjnych przekazywane są wyniki pracy, a cała reszta – czyli wszystkie produkty cząstkowe, pozwalające na przygotowanie pro­duktu końcowego – ulega zniszczeniu. Traci się je zazwyczaj bezpowrotnie. Nie byłby to większy problem, gdyby nie fakt, że w tej samej organizacji, po jakimś czasie, znów pojawia się to samo czy podobne zadanie i proces rozpoczyna się od początku. Działania tego typu określamy mianem syndromu intelektualnej jednorazówki.

Jednym z warunków optymalizacji działań powtarzalnych jest minimalizacja zasobów przeznaczanych na ich sfi nalizowanie. Jest to wartość deklarowana przez wszystkie organizacje, a często ujmowana w programy oszczędnościowe. Tym zasobem może być czas. Co oznacza oszczędność czasu w omawianym przez nas przypadku? Oznacza to, że np. czas przeznaczony na wykonanie operacji tego sa­mego typu powinien być krótszy w operacjach następujących po pierwszej z nich. I tak przygotowanie produktu fi nalnego w postaci np. raportu o działaniach podej­mowanych przez organizację określoną jako konkurencyjną w czasie t2 powinien być krótszy niż w czasie t1. Zbieranie informacji o konkurencyjnej organizacji jest działaniem wymagającym najwięcej czasu w sytuacji wykonywania tego zadania po raz pierwszy. Jeżeli materiały cząstkowe służące do przygotowania raportu końcowego są wykonane w sposób czytelny dla następnego wykonawcy tego samego zadania, odpowiednio przechowane i uporządkowane, to czas wykonania tego samego zadania, jako kolejnego, może być krótszy o 30-70%. Łatwo jest wyliczyć korzyści fi nansowe, organizacyjne i ekonomiczne, blokowane przez owo niefrasobliwe traktowanie cząstkowych rezultatów pracy umysłowej.

Chociaż kalkulacja zdaje się jednoznacznie przemawiać za racjonalną powtarzalnością, to argument minimalizacji zasobów może być pojmowany ina­czej, niż to zaprezentowaliśmy. Z krótkiej perspektywy czasowej, doraźnej, kiedy analizuje się n i e   c y k l e , lecz t y l k o   p o s z c z e g ó l n e   c z y n n o ś c i ,

11 T. Wojewódzki, Infobrokerstwo jako nowa płaszczyzna wsparcia administracji publicznej, w: Społeczeń­stwo informacyjne 2005, Katowice 2005, s. 161-173.

230


Tadeusz Wojewódzki

porównanie czynności przebiegającej według scenariusza syndromu intelek­tualnej jednorazówki z czynnością nierespektującą go, wypada korzystniej dla tej pierwszej. Korzyścią maksymalnie preferowaną w relacjach zleceniodawcy i zleceniobiorcy interesującego nas produktu jest tylko czas realizacji oraz pro­dukt fi nalny Można więc powiedzieć, że syndrom intelektualnej jednorazówki – zauważany w traktowaniu produktów pracy intelektualnej, analogicznie do produktów jednorazowego użytku – jest konsekwencją obecności w organi­zacji innego syndromu: „tutaj i teraz” – zauważalnego w interpretowaniu poszczególnych działań w oderwaniu od całości działań organizacji, a szczególnie jej głów­nych, strategicznych celów. Cele doraźne (tutaj i teraz) wywierają znacznie silniejszą presję na ocenę działal­ności bieżącej i dlatego poświęcanie dodatkowego czasu na czynności towarzyszące procedurom gwarantującym efektywną powtarzalność oceniane jest gorzej niż w przypadku tych, które powtarzalności takiej nie gwarantują ale nie zabierają dodatkowo czasu na notowanie, np. własnych uwag do wyszukanego materiału czy zapisywanie go w postaci raportu wyszukiwania, pokazującego ścieżkę szukania, adresy treści itd.

Zarówno bezpośredni wykonawca, jak i zlecający, choć należą do tej samej organizacji, akceptują oszczędnościowy model organizacji, respektują12 wartości wprost przeciwne, rozpoznając jako korzystne działania, które interpretujemy jako syndromy barier mentalnych, a więc działania niekorzystne dla niej, gdyż generujące nieracjonalną powtarzalność, nazywaną tutaj pętlami zadaniowymi. Oczywiście, taka sytuacja nie jest powszechną normą ale o tym, czy nią jest, decyduje to, co nazywamy sp o s ob em myślenia znamiennym dla danej organizacji. Dwie różne organizacje mogą mieć takie same cele tzn. deklarować realizację takich samych wartości, wyrażanych w formie misji czy celów strategicznych, dysponować taką samą wiedzą i działać zasadniczo odmiennie, uzyskiwać diametralnie różne rezultaty. Decyduje o tym znamienny dla tych organizacji sposób myślenia.

O sposobie myślenia, charakteryzującym daną or­ganizację, orzekamy na podstawie działań. Działania są efektem respektowania określonych przekonań. Respekto­wanie odróżniamy tutaj od akceptacji. Wyrazem akceptacji będą sformułowane expressis verbis programy, strategie, misje. Natomiast nas interesują przekonania respektowane, stanowiące podstawę działań, których logikę wyczytujemy ze zre­alizowanych czynności oraz ich konsekwencji. Przekonania te dotyczą z jednej

12 Lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, iż moja koncepcja Teorii Organizacji Myślącej, opierająca się na odróżnieniu wartości i wiedzy respektowanych od akceptowanych, jest kontynuacją przemyśleń J. Kmity zamieszczonych m.in. w: J. Kmita, Późny wnuk fi lozofi i. Wprowadzenie do kulturoznawstwa, Bogucki Wydaw­nictwo Naukowe, Poznań 2007.

231

Uwagi na kanwie sposobu myślenia

strony określonych w a r t o ś c i , a z drugiej – w i e d z y o tym, jak owe wartości realizować.

Przyjmujemy ponadto w odniesieniu do działających podmiotów z a ł o -ż e n i e o r a c j o n a l n o ś c i 13. Zakłada ono, że podmiot działający wybiera zawsze rozwiązanie optymalne ze względu na wartości, jakie respektuje i wiedzę, jaką posiada.

Zwróćmy uwagę na rozbieżność między akceptowanym a respektowanym obrazem organizacji. W odpowiedzi na pytanie o to, jak dana organizacja myśli, jej uczestnicy wskazywaliby najchętniej zapewne swoją misję, strategię itd. M e -todyka syndromiczna opowiada na pytanie o to, jakim sposobem myślenia organizacja posługuje się w praktyce realizacyjnej, w działaniach i co w obszarach sposobu j e j m y ś l e n i a b l o k u j e d e k l a r o w a n e c e l e i powoduje, że roz­poznawane i de facto realizowane są inne od deklarowanych oraz identyfi kuje przyczyny blokad działania lub wzajemnego wykluczania się celów. Ten konfl ikt aksjologiczny, a często teleologiczny rozpoznawany jest pod różnymi postaciami i różnie nazywany. Zwraca się uwagę – na przykład – na to, że podnoszenie kwa-lifi kacji nie znajduje przełożenia na lepszą skuteczność działania, utożsamiając wiedzę i wartości, jaką deklarują podmioty działające z praktyką działania, która nie musi ulegać i zazwyczaj nie ulega zmianom „z automatu”, np. wskutek samych szkoleń czy szerzej – podnoszenia kwalifi kacji.

Wspomnieliśmy o przedmiocie zainteresowań metodyki syndromicznej, więc teraz możemy dookreślić, iż składa się ona z dwóch części:

diagnostycznej (audytu syndromicznego), odpowiadającego na pytania o sposób myślenia właściwy danej organizacji, czyli jakie wartości i jaka wiedza składają się na ten względnie trwały układ strukturalny, jakim jest sposób myślenia danej organizacji w danym czasie;

strategicznej (strategii syndromicznej), odpowiadającej na pytanie o to jak działać, aby obecne w organizacji bariery mentalne nie mogły zaistnieć w sposób istotny i blokować działania na rzecz akceptowanych celów i wartości.

Wyznacznikami sposobów myślenia organizacji są bariery mentalne. O ich obecności, w istotnej lub nie – skali, w jakiej występują – wnioskujemy na pod­stawie syndromów barier mentalnych. Bariery mentalne występują praktycznie we wszystkich obszarach działań organizacji: zarządczych, informatycznych, informacyjnych itd. Wspominaliśmy wcześniej o procesach informacyjnych. Im też poświęcamy stosunkowo najwięcej miejsca ze względu na obecność tej pro­blematyki w module ścieżki kariery zawodowej współczesnego humanisty.

Ibidem, s. 74 i n.

232


Tadeusz Wojewódzki

Organizacja myśląca

Metodyka syndromiczna rozpoznawana jest też jako controlling syndro-miczny czy benchmark mentalny14. Tak określane są produkty edukacyjne czy metodyczne nastawione na realizację nieco innych celów. W przypadku controllingu syndromicznego kładzie się szczególny nacisk na te aspekty funkcjonowania organizacji, które przydatne będą w controlingu zarządczym, a więc jest to perspektywa bardzo szeroka. Natomiast w przypadku bench-marku mentalnego zasadniczym celem jest identyfi kacja uwarunkowań tzw. dobrych praktyk, czyli sukcesu. Chodzi bowiem tutaj o identyfi kację warunków, w których wiedza jest skuteczna. Tak więc poznawanie sposobu myślenia orga­nizacji ma różne cele i realizowane jest w odmiennych formach.

W obszarze refl eksyjności akademickiej mówić będziemy o Teorii organiza­cji myślącej, akcentując rolę sposobu myślenia podmiotów działających, w osiąga­niu pożądanych celów. Jest to określenie analogiczne do organizacji uczącej się15, teorii ograniczeń, itd. Od wskazanych tutaj tym się różni, iż kładzie szczególny nacisk na rolę sposobu myślenia w kreowaniu działań organizacji.

Wspomnieliśmy o dwóch głównych działach Teorii Organizacji Myślącej (TOM): jednym, zorientowanym diagnostycznie, gdzie celem jest ustalenie po­ziomu obecności syndromów barier mentalnych w działaniach organizacji i drugim – zorientowanym na identyfi kację działań blokujących syndromy o istotnej skali obecności w danej organizacji.

Pierwszy z działów TOM poświęcony jest syndromom barier mentalnych. Syndromy są typami idealnymi o wartościach niewystępujących w rzeczywistości empirycznej. Tak więc stan rzeczy zrelacjonowany w opisie syndromu intelek­tualnej jednorazówki – zakładający o wszystkich czynnościach informacyjnych, iż respektują one zasadę zachowywania jedynie produktu fi nalnego i traktowania wszystkich produktów cząstkowych na zasadach jednorazówek – ma charakter idealizujący. W realnie funkcjonujących organizacjach respektowanie tej zasady układać się może w relacjach szacunkowo skalowalnych, przy czym wartością graniczną jest ponad 50% obecność takich działań. Mówimy tutaj o wartościach szacunkowych, gdyż specyfi ka materii sugeruje taki model kwantyfi kacji.

Podmiotowe podejście16 do organizacji oznacza identyfi kację syndromów opartą na aktywnym, merytorycznym udziale w tym procesie uczestników au-dytowanego zespołu. Stąd obok lakonicznych, instruktażowych charakterystyk poszczególnych syndromów zespół poznaje opisy syndromów w formule możliwie

14 Por.: http://www.crm.com.pl/page.content.pl.2.html cyt. dnia 2011-04-28

15 Por.: P.M. Senge, Piąta dyscyplina. Teoria i praktyka organizacji uczących się, Ofi cyna Ekonomiczna,
Kraków 2006.

16 Podmiotowość produktów obok interdyscyplinarności, brzytwy Ockhama, założeniu o racjonalności
zachowań ludzkich należy do fundamentalnych założeń TOM.

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


233

jak najbardziej przystępnej, umożliwiającej samodzielną, prowadzoną tylko pod nadzorem merytorycznym, identyfi kację syndromów. Ta część metodyki syn-dromicznej określana jest mianem audytu, ale – jak to już zaznaczałem – ma on charakter podmiotowy. Audyt kończy się identyfi kacją istotności poszczególnych syndromów.

Zadaniem strategii syndromicznej jest zaprojektowanie i wdrożenie działań zmniejszających wpływ rozpoznanych syndromów na organizację, a w konsekwen­cji blokujących ich obecność w jej czynnościach i produktach. Zasadniczym celem strategii syndromicznej jest zmiana sposobu myślenia, a więc respektowanego systemu wartościowania oraz sposobu działania w danej organizacji. Ponieważ syndromy pojawiają się praktycznie we wszystkich dziedzinach, propozycji roz­wiązań, technik, metod jest wiele. Są one stosowane równolegle. Ze względu na zakres zastosowań najważniejsze z nich mają formułę rozwiązań horyzontalnych. Należą tutaj:

  • kodeks etyczny,
  • matryca oceny produktów pracy intelektualnej,
  • kwantyfi kowanie treści,
  • sylabus modułowej ścieżki kariery zawodowej. K o d e k s   e t y c z n y jest z jednej strony hasłem wywoławczym dla

problematyki aksjologicznej, wartości, celów, itd., a z drugiej strony stanowi odwołanie do konkretnego przykładu, jakim jest Dekalog rozumu. Waga bloku aksjologicznego jest oczywista, jeśli zważy się fakt, że to przecież wartości są jednym z wyróżników sposobu myślenia. Istotnym wsparciem procesów komuni­kacyjnych w tym obszarze są nielinearne techniki zapisywania treści, szczególnie w postaci map myśli. Właśnie mapy celów, szczególnie drzewa celów, umożliwiają szybką wirtualizację najbardziej abstrakcyjnych zagadnień takich, jak hierarchia i wzajemne zależności celów działania, relacje sprzeczności czy wzajemnego wsparcia poszczególnych obszarów aksjologicznych.

Problematyka aksjologiczna występuje także w drugim z horyzontalnie wyróżnionych obszarów strategii syndromicznej, czyli m a t r y c y o c e n y p r o d u k t ó w p r a c y i n t e l e k t u a l n e j . Chodzi tu o zamianę wartości na produkty, a problem bierze się stąd głównie, iż produkty pracy intelektualnej nie mają zazwyczaj w organizacjach zobiektywizowanych kryteriów oceny. Prowadzi to do częstych napięć i nieporozumień między wykonawcą a odbiorcą takiego produktu. Operowanie samymi wartościami, bez próby ich odniesień przedmioto­wych, uniemożliwia zobiektywizowaną ocenę, ograniczenie uznaniowości i braku transparentności systemów ocennych. Taki stany rzeczy nie jest aprobowany w nowoczesnych zespołach, szczególnie administracji, gdzie uznaniowość i brak transparentności są powszechnie uznawane za zjawiska negatywne.

Próby przedmiotowej artykulacji ocen nie należą do powszechnych. Znacz­nie łatwiej jest uzyskać korzystne rezultaty w omawianej dziedzinie, jeśli wprowa­dzeniu nielinearnych technik komunikacji, a szczególnie mapowaniu towarzyszy

234


Tadeusz Wojewódzki

produktowa ich ocena. Przejrzystość mapy, jako wartość, łatwiej jest produktowo zidentyfi kować jako przestrzenną architekturę słów kluczy i relacji między nimi oraz stworzyć w tym zakresie podstawy dobrej praktyki, gwarantującej przejrzy­stość tworzonych map, niż robić to na innych produktach, bez przygotowania.

Można bez obawy o nadmierną przesadę skonstatować, że najpowszechniej­szym produktem pracy intelektualnej, podlegającym ocenie, jest treść. Problem k w a n t y f i k o w a n i a t r e ś c i 17, a więc porcjowania jej zgodnie z potrzebami komunikacyjnymi i decyzyjnymi odbiorcy, poruszaliśmy już wcześniej, sygna­lizując jego znaczenie w dobie społeczeństwa informacyjnego, gdzie produktem fi nalnym znamiennych dla tego społeczeństwa, jest wiedza jako towar. O tym, że treści trzeba jakoś dzielić, porcjować, wie każdy, gdyż każdy otrzymuje jej za dużo albo za mało i to zawsze wtedy, kiedy musi podjąć ważną decyzję. Problemem nie jest przekonywanie kogokolwiek do rezultatu, ale do drogi osiągania go. Zazwyczaj podkreśla się rangę problemu, znaczenie wiedzy adekwatnej do potrzeb odbiorcy i na tym kończy. Aktualne jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o to, jak to robić, jak uzyskiwać pożądany efekt.

Istotna jest metoda. W koncepcji TOM jest to idea kwantu – porcji wiedzy wybranej ze względu na problem wymagający rozwiązania, a konkretniej – dzia­łania. W obszarze wiedzy oznacza to zapotrzebowanie na argumenty decyzyjne, przesłanki na podstawie o które podjęta zostanie decyzja. Transparentność procesu decyzyjności wymaga, aby jej przesłanki były jawne i dostępne. Dopiero w takich warunkach można określić poziom merytorycznej zasadności decyzji, poziom ryzyka, jego zasadność itd.

Kwant jest formą zapisywania treści, ale bardzo szczególną. Łączy w sobie – z jednej strony tradycję tworzenia fi szek, znaną w humanistyce od bardzo dawna i powszechnie stosowaną, a z drugiej ideę matrycy logicznej – w tym sensie, iż jest to tabela ze wzajemnie warunkującymi się polami. Przy czym matryca logiczna służy do sprawdzenia zasadności idei projektu, a tabela kwanta do sprawdzenia zgodności wybranego fragmentu wiedzy z treścią problemu, który należy roz­wiązać. W obu przypadkach konieczny jest poziom kompetencji umożliwiający prawidłowe korzystanie z tych narzędzi.

Problematyka kwantów i kwantyfi kowania wprowadza nas w spór o kształt kompetencji identyfi kowanych jako infobrokerskie. Omawiając informacyjne po­trzeby współczesnych organizacji, zwróciliśmy uwagę na fakt, że nie dysponują one zasobami wyspecjalizowanymi w procesach informacyjnych. Tę ważką lukę na rynku starają się wypełniać fi rmy infobrokerskie. Ich rola polega na dostarczaniu organizacjom określonych informacji. Bibliotekoznawcy dostrzegają w rozwijaniu infobrokerstwa szansę zaistnienia swoich absolwentów na rynku pracy – w tak rozumianej formule infobrokerstwa18. Dostrzegają jednocześnie w koncepcji

17 T. Wojewódzki, Kultura projektowa organizacji.

18 Por.: http://www.infobrokerstwo.pl/

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


235

kształcenia specjalistów, o których tutaj mowa, a więc nie tylko sprawnych wy­szukiwaczy, lecz znawców procesów informacyjnych, zbędną konkurencyjność. W opracowywanych przez to środowisko wykazach literaturowych sugestie tutaj prezentowane pomijane są zgodnym milczeniem. Wspominam o tym w kontekście szans współczesnej humanistyki wejścia w nowe obszary aktywności zawodowej i ograniczających je uwarunkowań. Kończąc natomiast ten wątek tematyczny, skonstatuję, że preferowana tutaj formuła infobrokerstwa systemowego wpro­wadza do organizacji ład informacyjny19 wraz ze wszystkimi wynikającymi stąd korzyściami, co nie wyklucza możliwości wspierania organizacji doraźnymi produktami usług infobrokerskich20.

Problematyka kwantów i kwantyfi kowania łączy się z kompetencjami w tym sensie, że s y l a b u s m o d u ł o w e j ś c i e ż k i k a r i e r y z a w o d o w e j współczesnego humanisty, przygotowanego do korzystania z narzędzi takich, jak omawiane wcześniej kwantyfi katory, zawiera w sobie moduł kompetencji infor­macyjnych. Idea kwantyfi kowania jest jednak na tyle uniwersalna, że umożliwia połączenie dwóch funkcji, które w większości organizacji są oddzielone, generując zbędne koszty. Nawiasem mówiąc jest to jeden z poważniejszych problemów współczesnych organizacji: jak wypełniać funkcję kontrolną, nie tworząc atrap produktów, czego przykładami są tzw. fotografi e dnia czy wszelkie sprawdziany poziomu kompetencji pracowniczych. Nie będziemy tutaj tego wątku rozwijali dokładniej. Ograniczmy się do stwierdzenia, iż poziom kompetencji pracowniczych może być określany poprzez tworzenie kwantów wiedzy. Warunkiem wyjściowym stosowania takich rozwiązań jest obecność sylabusów kompetencji, a więc bardzo dokładnie rozpisanych kompetencji niezbędnych do prawidłowego wykonywania czynności związanych z określonymi działaniami i wartościami.

Nowe perspektywy intelektualności

Szkicowa prezentacja założeń TOM może jedynie zasygnalizować obecność roz­wiązań koncepcyjnych inspirowanych teorią kultury Jerzego Kmity w dziedzinach refl eksyjności penetrowanych zazwyczaj ekonomicznie czy informatycznie. Nie pretendując do miana łączącej w sobie wszystkie walory intelektualne, których pozbawione są tamte dziedziny, można ponad wszelką wątpliwość skonstatować walor poznawczy i niewątpliwe walory praktyczne wynikające ze spojrzenia na organizację z pozycji wspomnianej teorii kultury, także w formule TOM.

19 Nawiązuję tutaj do koncepcji J. Oleńskiego obszernie zaprezentowanej w pracy pt. Infrastruktura infor­
macyjna państwa w globalnej gospodarce, Warszawa 2006.

20 T. Wojewódzki, Zarządzanie treścią jako wyznacznik kultury projektowej nowoczesnej organizacji, w:
L.W. Zacher (red.), Zarządzanie problemami w nowoczesnej organizacji, Warszawa 2007, s. 109-195.

236


Tadeusz Wojewódzki

Nie sposób przy tej okazji przemilczeć licznych przeszkód natury pro­ceduralnej, które wykluczają z praktyki badawczej lub znacznie ograniczają próby interdyscyplinarnych badań. Wszak skutkują one dla ich autorów głównie problemami formalnymi, istotnymi z perspektywy kreowania własnej ścieżki kariery naukowej. Nie chodzi przy tym o deklaratywnie pozytywne nastawienie pojedynczych osób, ale o sposób funkcjonowania nauki jako instytucji. Myślę, że procedury kreowania indywidualnych ścieżek edukacyjnych, a więc rozpo­wszechnienie modelu modułowego, w naturalny sposób zmieni z czasem również podejście do interdyscyplinarności jako naturalnej ścieżki rozwoju naukowego polskiego badacza.

Fascynacja sposobem intelektualnego pojmowania realności Jerzego Kmity oraz przekonanie o heurystycznych walorach Jego przemyśleń skłaniają dziś do zdroworozsądkowej konstatacji, że skoro narzędzie jest tak sprawne, to należy z niego zwyczajnie korzystać. Łączyć pasję badawczą z innymi ścieżkami kariery zawodowej, skoro nie można zmieścić się tylko w naukowej. Ponadto sposób myślenia jest walorem o funkcjonalności wykraczającej daleko poza czystą akademickość, a korzyści w innych dziedzinach mają swoje znaczenie i wymiar zdolny zrekompensować choćby fragmentarycznie niedoskonałości nauki jako instytucji21.

Z perspektywy dorobku intelektualnego Profesora Jerzego Kmity, zwłasz­cza teorii kultury, szczególnie obiecujące zdają się być – poza kierunkowymi, już utrwalonymi i obecnymi kompetencjami – szanse zaistnienia na rynku pracy kompetencji opartych na wypracowanym w tej teorii sposobie myślenia. Dotyczy to dodatkowych specjalności, analogicznych do szkicowo zarysowanych w niniejszej publikacji. Pozostaję w głębokim przekonaniu o zasadności przedsięwzięć opartych na sposobie myślenia Profesora Jerzego Kmity, sposobie, który nas nie tylko łączy, ale otwiera nowe perspektywy intelektualności, umożliwiając twórczą kontynuację idei w obszarach naszych pasji, zainteresowań i życiowych konieczności.

Remarks Based an a Way of Thinking

by  Tadeusz  Wojewódzki

Abstract

In the interpretation of the actions of communities, teams or organizations – it is crucial, according to the author of this publication, to consider their way of thinking. Referring to Professor Jerzy Kmita’s theory of culture, the way of thinking adopted in the publication is identifi ed based on values and knowledge that are shaped within the

Por. http://www.crm.com.pl/page.content.pl.12.htmlelektr. 2011-05-02

Uwagi na kanwie sposobu myślenia


237

frame of the intellectual partnership, as well as being respected and applied in practice. The way of thinking – reproduced on the basis of the actual actions – can signifi cantly deviate from that which is stated, accepted, or articulated as desired. Mental barriers determine this. Their identifi cation is based – in the proposed concept – on an analysis of syndromes. The more signifi cant the share of mental barrier syndromes is for the organization’s way of thinking, the greater the difference between the actual and desired state of affairs.

The competences achieved through academic humanistic education are necessary in the blocking of mental barrier syndromes. From the perspective of the needs of modern organizations, skills in information processes appear to be very useful. The author attributes a special role to the quantifi cation of knowledge.

Refl ections on the mental barrier syndromes are included by the author in The Theory of a thinking organization analogously to The Theory of a learning organization or The Theory of constraints. At the same time he highlights its interdisciplinary character and intellectual pedigree, pointing at the methodological school of Poznan, especially the thoughts of Professor Jerzy Kmita.
Licencja Creative Commons
Tadeusz Wojewódzki by Uwagi na kanwie sposobu myślenia is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe License.
W oparciu o utwór dostępny pod adresem http://infobrokerstwo.pl/uwagi-na-kanwie-sposobu-myslenia/

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *