Syndrom plemienności

Bariery mentalne warunkujące środowisko projektowe

    Uwarunkowania mentalne opisujemy w formule syndromów. Są to oznaki świadczące o respektowaniu przez określona grupę pewnego systemu wartości oraz związanych z nim zachowań.

Syndrom plemienności

    Przejawia się w:

  • Dzieleniu członków zespołu na „swoich” i „obcych”
  • Apriorycznym pozytywnym ocenianiu działań członków zespołu uważanych za „swoich” oraz apriorycznym, negatywnym ocenianiu osób uznanych za „obce”
  • Marazmie zespołu, niechęci do jakichkolwiek działań wykraczających poza niezbędne minimum działań
  • Braku spontaniczności zespołu

Syndrom wyklucza:

  • Transparentność reguł oceny
  • Innowacyjność
  • Rozwój zespołu
  • Obecność procedur kreowania ścieżek kariery zawodowej adekwatnych do rzeczywistych predyspozycji oraz indywidualnych walorów pracowniczych

Jednym z powszechniejszych zagrożeń dla zmian zachowań organizacji -w polskich uwarunkowaniach kulturowych –jest funkcjonowanie grup nieformalnych. Wyróżnia je mniej czy bardziej świadoma akceptacja przekonań, których konsekwencje określam jako skutek obecności syndromu plemienności.

         Mianem syndromu plemienności nazywamy zachowania opierające się na przekonaniu, że otoczenie dzieli się na tzw. swoich oraz obcych. Swoim przypisuje się apriorycznie wszystkie pozytywne cechy, a obcym- negatywne. Syndrom ten nie przewiduje negatywnej oceny zachowań osób zakwalifikowanych jako „swoje”, ani też negatywnej oceny rezultatów ich pracy. Dodatkowo wyraża się w szczególnej dbałości o interesy plemieńców, nawet jeśli w danym momencie nie są to interesy wspólne dla całej grupy- określane mianem kliki. Stąd trudność w rozpoznaniu tych zachowań w kategoriach grup interesów.

         Jedną z formuł przejawiania się syndromu plemienności jest partyjniactwo przejawiające się z utożsamianiu swoich z członkami danej partii.

         Obecność tego typu syndromów jest szczególnie niekorzystna w polskich uwarunkowaniach społecznych. Aktualne analizy społeczeństwa polskiego ujawniają bardzo niepokojące zjawiska i tendencje, jak choćby brak umiejętności podejmowania i realizacji wspólnych działań. Taka diagnoza skłania do preferowania zachowań prowadzących do współdziałania. Jeśli w miejsce normalnych struktur sprzyjających współpracy powstają struktury patologiczne, to proces unowocześniania organizacji nie tylko, że się nie rozwija, ale nadto cofa.

         Jakie są realne niebezpieczeństwa związane z syndromem plemienności obrazuje prognoza skutków nieformalnych grup koleżeńskich w postaci m.in.:

  • zatrudniania w zespole projektowym osób według kryteriów poza merytorycznych, a więc nie wyższych kwalifikacji lecz przynależności do grupy;
  • nieadekwatności ocen efektów pracy osób w grupie i tym samym zachwianiem całego systemu oceny pracy zespołu projektowego;
  • zlecaniem na zewnątrz prac projektowych nie w oparciu o kalkulacje kosztów lecz kryterium przynależności do grupy;
  • zakłócaniem systemu przepływu informacji wewnątrz projektu w obszarach stanowiących niekorzystne świadectwo członkowi czy członkom grupy itd.

         Syndrom plemienności wkomponował się w naszą mentalność w wielu barwnych postaciach. Jedną z nich jest bez wątpienia postać znajomego. Z tej perspektywy wszyscy ludzie dzielą się na znajomych i nieznajomych. Znajomych obdarza się zaufaniem i przyjaznym stosunkiem. Znajomi tworzą w tej mentalności swoista sieć powiązań i zależności. Wszystkie sprawy, bez względu na ich poziom skomplikowania i powagi- załatwia się przez znajomych. Jest to forma odnawiania kontakt i wzajemnego potwierdzenia przynależności do uprzywilejowanej grupy, świadczącej sobie wzajemnie różne uprzejmości.

         Z syndromem znajomego wiąże się zdarzenie, które wprawiło mnie w zdziwienie większe od tych, do których przywykłem analizując naszą obyczajowość. Otóż byłem świadkiem rozmowy małej grupki osób, które odwiedził ktoś z rodziny. Odwiedziny były krótkie i gość nie miał nawet czasu, aby upewnić się o której godzinie ma pociąg powrotny. Trzeba to było ustalić. Wtedy to właśnie jedna z osób spuentowała: ”Czekajcie, nie ma sprawy. Ja mam znajomego, który pracuje na kolei, to on nam to powie”.

         Nawyk załatwiania wszystkiego przez znajomych i towarzyszące mu przekonanie, że znajomemu należy się więcej i lepiej niż nieznajomym jest obyczajowym reliktem społeczności i organizacji funkcjonujących bez respektowania standardów.

         Przeciwdziałanie: syndrom plemienności jest trudny do trwałego wyrugowania z mentalności środowiska, w którym pracujemy. Nie ma zapewne uniwersalnej, skutecznej metody przeciwdziałania mu, polegającego choćby na czasowym zablokowaniu. Ale niewątpliwie dobrą okazją jest wykorzystanie faktu aplikowania do funduszy unijnych. Wizja „kasy” działa kusząco na wiele organizacji, także z syndromem plemienności, gdyż w przekonaniu „plemieńców” jest to okazja do sięgnięcia po pieniądze dla „swoich”. „Obcy”- przewidziani do roboty- mają niepowtarzalną okazję do wprowadzenia razem z projektem sensownej metodyki zarządzania. Takiej chociażby, jak PRINCE2, a wraz z nią transparentnych procedur uniemożliwiających praktyki plemienne. Obowiązek stosowania standardów z jednej strony blokuje patologie, a z drugiej ogranicza obszary działań uznaniowych, opartych na niejasnych zasadach.

         Generalnie- standaryzacja działań organizacji- jest najskuteczniejszą bronią w blokowaniu syndromu plemienności, a następnie stopniowym przeobrażaniu mentalności członków organizacji. Działania poprzez standardy rozwiązują problem plemienności w skali globalnej nie wywołując indywidualnych reakcji obronnych ze strony plemieńców, w szczególności zaś odwetowych, w stosunku do konkretnych „obcych”.

         Szansa standaryzacji wielu dziedzin życia była z pewności poważnym argumentem, który skłaniał do głosowania na rzecz przystąpienia Polski do UE. Kiedy jechałem ostatnio z gdańskim taksówkarzem po nowym odcinku drogi dopiero co oddanej do użytku, po konieczności powtórnego jej przekopania i wykończenia „jak należy” wspólnie doszliśmy do wniosku, że sytuacja taka nie byłaby możliwa, gdyby nie procedury unijne. Nikt nie będzie brał na siebie grzechów plemieńców jeśli wie, że wyniki ich pracy sprawdzają „obcy”, trzymający się procedur i standardów, a nie logiki plemienności. I zamiast tworzyć kolejne instytucje wystarczyło wejść w struktury już istniejących, standardy już obowiązujące, aby odnieść skutek mniej może spektakularny, ale za to bardziej wymierny i trwały.

         Standaryzacja na poziomie organizacji wymaga dysponowania wiedzą o tej organizacji przynajmniej na takim poziomie, jaki staramy się określić omawiając audyt przedprojektowy.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *