„Fiskalny obłęd” – prawdziwy czy wymyślony? – jak myśli rząd…

Tadeusz Wojewódzki

„Fiskalny obłęd” – prawdziwy czy wymyślony? – jak myśli rząd…

Znak firmowy MSE

Nasze produkty znakujemy naszym logo

Raport „Fiskalny Obłęd” formułuje zarzut braku racjonalności decyzji rządowych. Kiedy taka teza formułowana jest w dokumencie reprezentanta podmiotów gospodarczych i poparta jest  argumentami merytorycznymi, to może oznaczać, że są powody do obaw o możliwość działań wbrew interesowi państwa, wbrew oczekiwaniom jego obywateli.

Raport nie jest diagnozą intencji – dobrych lub złych. To jest diagnoza sposobu działania. Diagnoza sposobu myślenia decydującego o przyjęciu koncepcji, których konsekwencje dotyczą gospodarki – w wymiarze makro, a jakości życia każdego z nas – w skali mikro.

Z perspektywy politycznej – na zarzuty tego typu nigdy nie ma odpowiedniego momentu. One zawsze szkodzą bieżącym celom politycznym, a te w polityce nie mają nad sobą żadnym ważniejszych. Należy wobec tego spodziewać się reakcji politycznej na raport. Ten typ dyskusji nie odpowie jednak na fundamentalne pytanie o tym, jak myśli rząd.

 Z perspektywy MSE™ sposób myślenia rekonstruowany jest na podstawie działań rządu oraz ich rezultatów. Raport „Fiskalny Obłęd” taką właśnie optykę przyjmuje. Oddziela tym samym deklaracje od tego, co się faktycznie robi i na podstawie decyzji wnioskuje o tym, jaka wiedza, jaki system wartości oraz jakie wzajemne relacje między nimi – legły u podstaw konkretnych decyzji fiskalnych.

Merytoryczna dyskusja z tezami raportu powinna być utrzymana w tej samej konwencji:

  • prezentacja wiedzy, jaką dysponowano przed podjęciem decyzji
  • prezentacja systemu wartości jaki zaakceptowano w procesie decyzyjnym
  • poziom harmonii w relacjach ład: wartości – wiedza i opis metodologii, która ową harmonię zapewnia w procesach decyzyjnych

Taka metodologia ma niewątpliwe walory albowiem dąży do odpersonalizowania decyzji. Dla odbiorców decyzji nie ma najmniejszego znaczenia – kto imiennie decyzje podejmuje, ale to, jakie konsekwencje ona rodzi. Natomiast dla wszystkich ma znaczenie jakim procedurom taka decyzja podlega. W skrajnych przypadkach możliwe są bowiem dwie ścieżki:

  1. „z kapelusza” czy jak inni wolą – „z sufitu”
  2. z merytorycznych przesłanek decyzyjnych transparentnego procesu decyzyjnego gdzie analiza problemu opierała się na aktualnym stanie wiedzy w dziedzinach ważkich dla problemu, rozwiązania i jego konsekwencji oraz określonego systemu wartości, w oparciu o który sformułowano cele działania

Nie ma ścieżki trzeciej, pośredniej. Każda, poważna decyzja musi być podejmowana w formule /2/. I tak rozpatrywana. W codzienności społecznej, politycznej czy gospodarczej zazwyczaj jest tak, że kto inny wypracowuje decyzje, a kto inny je podejmuje. Jeśli przygotowującego i podejmującego decyzję łączy sposób myślenia, jeśli respektują te same zasady przygotowywania materiałów i ten sam system wartości – to jeden z tych modeli zaczyna dominować. Który? To zależy od wartości, jakie respektują /podkreślmy to: nie deklarują, ale respektują – czyli stosują w praktyce/ liderzy organizacji. Co traktują poważnie, a o czym tylko mówią, że tak traktują. O tym decyduje także stosunek do wiedzy – czy wiedza traktowana jako kryterium rozstrzygające o wyborze ścieżek działania czy jako zasłona i uzasadnienie wyborów poza merytorycznych. Odwoływanie się do wiedzy wcale nie musi oznaczać rzetelności opartej na dążeniu do ustalenia – co na dany temat wiadomo. Może stanowić próbę poszukiwania wybiórczych argumentów – na rzecz własnej tezy.

Dlatego ujawnienie przesłanek decyzyjnych, ich jawność, transparentność – jest w przypadku publicznych decyzji standardem, któremu trudno przeciwstawić racjonalne argumenty blokujące jego stosowanie. Jeśli z jednej strony raportowana jest wiedza dostępna w momencie podejmowania decyzji, a z drugiej – wartości, które wybieramy jako cele naszego działania, to trudno jest z taka decyzja dyskutować inaczej – niż merytorycznie. Trzeba przedstawić inne źródła wiedzy lub uzasadnić inny wybór wartości. Pierwsze zajęcie ma charakter ekspercki, a drugie – polityczny. Wszak partia od partii różnić się winny właśnie w obszarze celów, hierarchią wartości wybieranych do swoich programów działania oraz harmonogramem ich realizacji.

               Warto z tej perspektywy spojrzeć i na dokumenty rządowe i na  „RAPORT. Fiskalny Obłęd. Punkt krytyczny krzywej Lafera przekroczony. Warszawa, kwiecień 2014 r.”

2014-04-03 1842_TW680303_v01 _kwant_ finansowy obłęd_ sposób myślenia_ rząd polski

  • Problem: Jak MSE™ identyfikuje sposoby myślenia?
  • Słowa klucze: finansowy obłęd_  sposób myślenia _ polski rząd _
  • Temat:  Jaki jest sposób myślenia polskich rządów o polityce fiskalnej ?
  • Dla kogo? Zespół Projektowy Metodyka Kwantyfikowania
  • Na kiedy?: stale_ edu
  • ŹRÓDŁO : http://zpp.net.pl/files/manager/file-748f27452b171343d82515eda78ed2af.pdf
  • Autor: Tadeusz Wojewódzki mailto:wojewodzki@wojewodzki.pl

 CYTAT:”

/…/ Jak widać, zdaniem ekspertów, budżet państwa, zamiast zyskać, może na wyższej akcyzie stracić tylko w tym roku prawie miliard złotych. Poważnie ucierpi też realna gospodarka, czego zapowiedzią są dane GUS za styczeń, według których produkcja wódki w tym miesiącu zmniejszyła się o 47% w ujęciu rok do roku i o 76% w ujęciu miesiąc do miesiąca.

Reasumując, decyzje rządu dotyczące stawek akcyzy na papierosy i alkohol trudno uzasadnić w jakikolwiek racjonalny sposób. /…/

Absurdów polskiego systemu fiskalnego jest niestety znacznie więcej. Oddzielnego omówienia wymagałby przede wszystkim ciążący na gospodarce patologiczny system ZUS, a także dochody budżetowe z tytułu mandatów i kar. Ten pierwszy element czyni pracę Polaków droższą, zniechęca przedsiębiorców do zatrudniania, powoduje wyższe bezrobocie, przez co przyczynia się do pogłębienia zapaści finansów publicznych, gdyż budżet musi co roku zasypywać wielomiliardowy i wciąż rosnący deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a wreszcie sprawia, że „na rękę” zarabiamy znacznie mniej niż moglibyśmy. Natomiast w odniesieniu do mandatów i kar widoczne jest z jednej strony hurraoptymistyczne, a z drugiej pełne niezrozumienia dla istoty sprawy podejście rządu. Ministerstwo Finansów traktuje je bowiem najpierw jako źródło dochodów budżetowych, a potem dopiero – jeśli w ogóle – jako środek prewencji czy uczynienia zadość sprawiedliwości. Stąd już tylko krok do myślenia na zasadzie: „Dajcie mi człowieka, a ja znajdę na niego paragraf”.

Innym przykładem, choć już mniej istotnym, ale ukazującym brak zdrowego rozsądku rządzących, jest podatek od wynajmu mieszkań, którego prawie nikt nie płaci, a który obrośnięty jest zupełnie nieproporcjonalną do swojej wagi liczbą formalności. Dla przykładu, w nieprzekraczalnym terminie do 20 stycznia tego roku wszyscy właściciele wynajmowanych mieszkań musieli złożyć do urzędu skarbowego cały zestaw oświadczeń. Dotyczyły one: wyboru formy opodatkowania, kwartalnego rozliczenia ryczałtu oraz opodatkowania całości dochodów z najmu współwłasności małżeńskiej przez jednego z małżonków. W dodatku ostatnie oświadczenie trzeba ponawiać co roku23.

Dodajmy do tego likwidację większości ulg w PIT, ograniczenie autorom prawa do korzystania z podwyższonych kosztów uzyskania przychodu, zapowiedzi rozszerzenia kategorii czynności objętych podatkiem PCC itd.

Asocjacje:

Zadanie dla Ciebie: w asocjacjach postaraj się wskazać przyczyny wskazanego stanu rzeczy. Wykorzystaj MSE™ – zwracając uwagę na problem, a nie na ich sprawców. Prześlij kwanta na nasz adres: wojewodzki@wojewodzki.pl

Opublikujemy

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *