„Chciała pomocy dla chorej mamy, postraszyli ją policją”- jaki to system wartości?

Znak firmowy MSE

Nasze produkty znakujemy naszym logo

Bierzemy codzienność pod lupę MSE™. Analizujemy przykłady konkretnych organizacji. Przykłady zdarzeń, które miały w nich miejsce, a zostały upublicznione – dzięki pracy dziennikarskiej.  Nie wiemy na ile  opisywane zdarzenia są reprezentatywne dla danego zespołu czy dla całej organizacji, gdzie zaistniały. Ale ich pojawienie świadczyć może o istotnej obecności sposobu myślenia, który wyznacza codzienne zachowania.   

Interwencje dziennikarskie uruchamiają – z zasady – mechanizm dochodzenia winnego. To jest bardzo ważny motyw i tego wymaga zarówno społeczne poczucie sprawiedliwości, jak  i normalna, ludzka przyzwoitość. Winny zostanie wskazany i ukarany. I to jest jeden aspekt sprawy.

Nasz interesuje ponadto inny jeszcze aspekt: odpowiedź na pytanie o to w jakim stopniu incydentalne zdarzenia potwierdzają obecność sposobu myślenia odpowiedzialnego za opisany incydent. Ukaranie, nawet usunięcie sprawcy zdarzenia  -nie zapewnia nam komfortu przekonania, że teraz będzie lepiej, a o to przecież chodzi. Nie będzie lepiej – jeśli sposób myślenia, który zdecydował o zachowaniu sprawcy – tkwi w organizacji.

 Szpital, sąd, urząd – łączą w codziennej praktyce właśnie określone sposoby myślenia, wpisane w konkretne decyzje, w konkretne zachowania. Dlatego w opisie zdarzenia poszukujemy wpisanego tam systemu wartości – respektowanych w praktyce oraz wiedzy – o otaczającej nas rzeczywistości. Nasz sposób działania – oparty na MSE™ – stara się docierać o głębszych warstw uwarunkowań  rzeczywistości społecznej identyfikując bariery mentalne i paradygmaty myślenia, gdyż to one odpowiedzialne są za tempo wprowadzanych zmian oraz ich ostateczne rezultaty.  To one decydują o poziomie komfortu naszego życia, sprawiedliwości, bezpieczeństwie itd.  Dążymy do ukierunkowania naszych wspólnych dociekań na przyczynami tego dlaczego nie jest tak, jak być powinno – z konkretnych ludzi, na zjawiska, z indywidualnej podłości – na warunki, w których ona może działać i szkodzić. W blokowaniu, w tworzeniu organizacyjnych rozwiązań wykluczających korupcje, bylejakość, prywatę -widzimy ową drugą ścieżkę , uzupełniającą interwencjonizm dziennikarki. Tak rozumiemy ideę DZIENNIKARSTWA OBYWATELSKIEGO.

Kwant wiedzy

2014-03-09 0820_TW680303_v01 _KWANT_ sposób myślenia_ jak rozpoznawać system wartości respektowany w organizacji_

Metryczka kwanta

CYTAT:”

Chciała pomocy dla chorej mamy, postraszyli ją policją

Ewa Furtak 

08.03.2014 01:00

/…/

Taka przygoda spotkać miała kilka dni temu mieszkankę Bielska-Białej w szpitalu im. Jana Pawła II. Dyrektor placówki obiecuje wyjaśnienie sprawy.

Pani Helena ma 88 lat. W ostatni poniedziałek zaniemogła, a zaniepokojona jej stanem zdrowia córka zadzwoniła do lekarza z przychodni. Ten stwierdził niewydolność krążenia i wezwał natychmiast karetkę. O 16.40 pani Helena była już na izbie przyjęć szpitala im.Jana Pawła II przy ul. Wyspiańskiego.

Córka, która cały czas jej towarzyszyła, zauważyła, że miała duszności, a od siedzenia w niewygodnej pozycji na wózku drętwiały jej nogi. Nasza czytelniczka zapewnia, że nikt nie reagował na jej prośby, by zająć się jej mamą.

– Byłam zupełnie bezradna, bałam się, że mama zaraz umrze, a gdy poszłam zapytać, kiedy wreszcie ktoś pomoże, poradzono mi, żebym napisała skargę do dyrektora, a potem postraszono policją. To był koszmar – wspomina bielszczanka. – Zdaję sobie sprawę z tego, że na izbie przyjęć jest mnóstwo pracy, ale dlaczego nikt przynajmniej nie przełożył mamy na łóżko i nie zmierzył jej ciśnienia? – pyta kobieta.

/…/ Gdy po czterech godzinach spędzonych w izbie przyjęć nie doczekała się pomocy, zdecydowała się wrócić z mamą do domu. – Oddali mi jej dokumentację. Razem z moją córką cudem ją dowiozłyśmy. Moja mama była kompletnie wykończona, spędziła noc w pozycji półsiedzącej, a ja przy niej czuwałam – opowiada nasza czytelniczka.
Rano wezwała karetkę. Błagała tylko, żeby nie wieźli jej mamy tam gdzie dzień wcześniej. Została przyjęta na oddziale kardiologii bielskiego szpitala wojewódzkiego, na szczęście bez żadnej zwłoki.

Rafał Muchacki, dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II, któremu opowiedzieliśmy o tym zdarzeniu, obiecał wyjaśnienie. – Jeśli tak faktycznie było, to jest to niedopuszczalne – powiedział nam Muchacki  „

Asocjacje:

Zestawienie nazwy organizacji: „Szpital im. Jana Pawła II”  -z zachowaniem  pracowników szpitala stanowi podręcznikową ilustrację argumentu na rzecz zasadności odróżniania w działaniach ludzkich tego, co deklarowanego od tego, co respektowane. Ustanawianie patrona, określanie misji własnej organizacji – jest formą deklaracji wartości uznanych przez nią za szczególnie ważne. Szpitale – wbrew przekonaniom finansistów – nie są w pierwszej kolejności przedsiębiorstwem, których głównym celem jest generowanie zysków. Lekarz nie jest biznesmenem, a pielęgniarka bizneswomen. Efektywność ekonomiczna podporządkowana jest w takich organizacjach dobru pacjenta i jego zadowoleniu.

Szpitale godzić muszą te wartości. Sztuka godzenia efektywności ekonomicznej z misją organizacji – nie jest w świecie ludzkich dokonań niczym nowym, ani nadzwyczajnym. W przeważającej liczbie polskich hoteli prośba zajęcia się klientem realizowana jest bez zmrużenia oka i nie generuje kosztów uniemożliwiających masowe korzystanie z nich podróżnym. Jeżeli w hotelu łatwiej o przyjazną reakcję niż w szpitalu, to nie jest to już tylko problem ekonomiczny czy strukturalny – czego nie sposób negować, ale w pierwszej kolejności poważny problem mentalny. W takich organizacjach, jak szpital – wszyscy pracownicy – od pracownika technicznego, po ordynatorów i dyrektora muszą nie tylko deklarować, ale respektować w codziennej pracy system wartości obowiązujący w tej organizacji. Nie sposób przełożyć całego systemu na procedury. Ale procedury – wraz z kodeksami etycznymi i wymogami pracodawcy, jednoznacznie wymuszającymi zachowania obowiązujące w miejscu pracy – są w stanie zagwarantować pacjentowi szpitalnemu zachowania pracownicze przynajmniej na poziomie służb hotelowych.

W zachowaniach organizacji takich, jak np. administracja cześć zespołów wypracowuje własne wzorce zachowań zbywania klienta, robienia z niego głupka czy wręcz osoby poszukującej poza formalnego, łapówkarskiego załatwienia sprawy, która mieści się w obowiązkach służbowych tych ludzi. Są to próby szczególnie niebezpieczne odbudowywania w Polsce sowieckiego sposobu myślenia, odpodmiotowionych relacji, w których człowieka i jego problemy pozostawia się jemu i jego łapówkarskiej zaradności.

Chcąc nie chcąc coraz częściej i coraz powszechniej uświadamiamy sobie jak wielką rolę w naszym życiu, jego jakości, poziomie komfortu codzienności – odrywa sposób myślenia zespołów, które odpowiedzialne są za nasze sprawy. Sposób myślenia wpisany w nasze zachowania pracownicze jest jedynym dowodem na to, jakie wartości respektujemy w praktyce. Pokazywanie tego, co cenimy, mówienie o tym, szukanie lepszych rozwiązań – jest najskuteczniejszą i najtańszą ścieżką budowania normalności. Także szpitalnej.

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *