Archiwa kategorii: – syndromy – przykłady

Przyzwyczajenie do nonsensów – nonsens z sensem?

Wkręcanie gwoździa -nawet najlepszym śrubokrętem – jest zajęciem nonsensownym.  Dlatego działania nonsensowne otrzymały takie właśnie miano: wkręcanego gwoździa. Ich opisowi poświęcona jest zamieszczona poniżej tabela .

Syndrom Wkręcanego Gwoździa

Syndrom Wkręcanego Gwoździa

Syndrom znamienny dla konfliktu wartości

Syndrom Wkręcanego Gwoździa znamienny jest dla sposobu myślenia o niejednorodnej strukturze wartości: deklarowanych – z faktycznie realizowanymi, czyli DEKLAROWANYCH z RESPEKTOWANYMI.

Wartości deklarowane, to te, które zamierzamy realizować, z którymi utożsamiamy się programowo i dlatego zapisujemy je w postaci strategii, misji, wizji. Są to różne formy wyrażania tego, jak być powinno, jak chcielibyśmy żeby było.

Tak więc z jednej strony jest świat akceptowanych przez nas wartości -takich, jak zdrowie, sprawiedliwość, higiena życia, a z drugiej proza życia, której codzienność wypełniają wartości respektowane przez nas w praktyce, jak niezdrowe odzywanie, niehigieniczny tryb życia  – czyli te, którym podporządkowujemy się mniej czy bardziej świadomie, a które tworzą realność respektowanych norm, zasad, sposobów.

Kiedy ludzie mawiają, że „co innego jest w teorii, a co innego w praktyce”, to bardzo często mają na uwadze ten stan rzeczy:  że co innego mówimy, a co innego robimy; wiemy jak powinniśmy działać, a postępujemy wręcz przeciwnie. Niezgodność, między tym jak być powinno, a tym – jak jest – to powód licznych, psychologicznych frustracji, skrajnych poglądów na ludzką naturę.  Jest też ona przyczyną mniej czy bardziej rozpaczliwych prób przyciągania szczęk, tych wielkich nożyc rozwartych między akceptacją, a respektowaniem. Jedna z nich jest zaklinanie rzeczywistości przysięgami składanymi na rzecz zachowań respektowanych oraz deklaracje składane na rzecz trwałości przekonań, iż zmiana jest nieuchronna. Szczególnie w okresie noworocznym pojawia się taka psychologiczna potrzeba robienia wszystkiego od początku, na nowo, tzn. zgodnie z deklaracjami, a wbrew respektowanej realności. W firmach – wyrazem takiej potrzeby bywają programy naprawcze, których ostatecznym efektem jest usprawiedliwiające przekonanie, że wprawdzie wszystko zostało po staremu, ale przynajmniej próbowaliśmy.

Zaklinanie rzeczywiści ma swój niewątpliwy urok psychologiczny, szczególnie jeśli umieści się je w sakralnej konwencji obietnic. Realność mało sobie z tego robiąc powraca zazwyczaj w szybkim tempie do przeszłości, dając nam tym samym kolejna szansę do zaklinania i wprowadzania zmian w naszej codzienności.

Mądre układanie własnego życia, to sztuka, którą każdy musi opanować indywidualnie. Co innego, gdy w grę wchodzi wspólna praca i myśli się o tym ,co zacny Tadeusz Kotarbiński nazywał dobrą robotą. Między zaklinaniem własnego życia, a w realnością wspólnej, dobrej roboty jest tak, że nawet suma indywidualnie udanych zmian, dotrzymanych obietnic nie daje „z automatu” wypadkowej w postaci wspólnej, dobrej roboty.  Możemy pozmieniać się wszyscy na lepszych, mądrzejszych, a robota nada będzie układała się „po staremu”.

Dym zamiast zmian

Teza o tym, że nie ma biednych, są tylko głupio zarządzani – trafia powszechnie do przekonania. To jest oczywiste jeśli zważyć, że zarządzanych jest bez porównania więcej niż zarządzających. Prawda o biedzie- jak to często w życiu bywa – tkwi jednak nie tyle w ludziach, co w sposobie myślenia. Dokładniej: w sposobie interpretowania problemów. A tutaj  zarządzani z zarządzającymi łączą się często i trwale. Przyczyna biedy tkwi bowiem w tym, że źle interpretujemy rzeczywistość. Zła diagnoza prowadzi nas do złej terapii. Stosujemy kadzidło, zamiast skalpela. I mamy dym – zamiast oczekiwanych zmian. Dlaczego?

Firma – jaka jest – każdy widzi

Firma to nie koń A jednak przekonanie o tym, że firma ma w sobie aż tyle z konia, że to – jaka ona jest – każdy widzi, nie należy do rzadkości. Ktokolwiek popracuje w jakiejś firmie trochę dłużej – przekonany jest, że wie „jak w tej firmie jest”. Teza słuszna – pod warunkiem, że wiedza ma tendencję naturalnie przyrostową. Nauka wprawdzie o tym milczy, ale swego czasu kultura sowiecka upowszechniała anegdotę z pielęgniarką w roli głównej – zdziwioną, że jej koleżanka „rabotajet” w szpitali dwadzieścia lat i „jeszczo nie wracz”…

Czytaj dalej

Syndrom czarnoskórego Amerykanina

Nawyk dyskursu – bez argumentów merytorycznych, poza nimi lub obok nich jest tak powszechny, że zdziwienie wywołuje u nas obecnie cywilizacyjna normalność europejska: racjonalna argumentacja. Użycie jej przez związki zawodowe – jest zaskoczeniem dodatkowym, albowiem medialny obraz związków, to stosowanie argumentów pozamerytorycznych, siłowych.

Odnotowując incydent racjonalności i merytoryczności – w ważnej dyskusji publicznej – warto przeanalizować powtórnie – na tym konkretnym przykładzie, głębokość aktualnego zakorzenienia Syndromu czarnoskórego Amerykanina. Czytaj dalej

Syndrom M.- idea

Znak firmowy MSE

Nasze produkty znakujemy naszym logo

To prawda, że historia jest najlepszym nauczycielem. Ale też prawdą jest, że te same zdarzenia różnie są interpretowane, że różne płyną z nich nauki. I choć wszyscy widzą to samo, wyciągają wnioski z tego, co widzą – diametralnie różne. Obecnie Majdan stał się symbolem – lustrem, w którym przeglądają się współcześni.

Korzystanie z cudzych doświadczeń jest zajęciem na wskroś egoistycznym. Tutaj każdy może zabrać dla siebie i swoich najbliższych więcej niż uniesie i zaoszczędzić przynajmniej tyle, ile stracili ci, z doświadczeń których korzystamy. Jedynym, ale za to kategorycznym ograniczeniem – jest jednak mądrość korzystającego. Mądrość, to wiedza przefiltrowana przez wartości, w stałej z nimi relacji. Nic nas nie różni, nic bardziej nie dzieli i nic mocniej nie łączy – jak wartości. To, co uważamy za najważniejsze w życiu, cenne, warte naszych zabiegów, poświęcenia, nawet oddania własnego życia.

Czytaj dalej

Syndrom 5 dkg władzy

Tadeusz Wojewódzki

  Syndrom 5 dkg władzy


2014-02-20 0846_TW680303_v01 _WOREK_ kraj przyjazny_  sposób myślenia_  Syndrom 5 dkg władzy_formalizm

Asocjacje:  „Syndrom 5 dkg władzy” –powszechny był w czasach PRL. Ludzie mogli wprawdzie bardzo niewiele, w porównaniu z obywatelami spoza sowieckiego modelu swobód demokratycznych, ale mogli za to odgryzać się do woli i bezkarnie na innych, szczególnie obcych (nie ze swojej wsi). Formą obrony przed „Syndromem 5 dkg władzy” była formuła ZNAJOMEGO. Załatwienie czegokolwiek, gdziekolwiek – uwzględniało obowiązkową kolejność kroków, gdzie pierwszym było ustalenie znajomych oraz „znajomych naszych znajomych”. Można powiedzieć, że tak się rodziła sowiecka karykatura epoki społeczeństwa informacyjnego, gdyż poziom informacji o znajomych i „znajomych naszych znajomych, którzy będą prze to także naszymi znajomymi” wyznaczał poziom efektywności działania i komfortu życia.

Czytaj dalej

Jeśli nie wiadomo o co chodzi…

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze?  Tak się zwykło mawiać. Pieniędzy od tego nie przybywa, ale przynajmniej wiadomo o co chodzi. Wiadomo?  Tak zwykliśmy sądzić…

Przekonanie o tym, że „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze” jest z tej samej grupy zdroworozsądkowych przekonań, co stwierdzenie, że „wyjątek potwierdza regułę” lub że „nadzieja jest matką naiwnych”. Wiadomo, że wyjątek nie potwierdza, ale regułę obala, że nadzieja jest natchnieniem najmądrzejszych… A co z pieniędzmi?

Czytaj dalej

Psi syndrom 1987 – 2014

Co się zmienia? Od 1987 roku upłynęło ponad ćwierć wieku. Czy coś się  zmieniło w naszym sposobie myślenia? Ulice są inne, meble, sklepy – a my? Próbujemy wspólnie odpowiadać na to pytanie porównując felietony z lat 80-tych, z dzisiejszymi realiami – dawny, z  obecnym sposobem myślenia.

Tym razem pretekstem do postawienia tego pytania jest tekst z 13 lutego 1987 roku.

Czytaj dalej

Syndrom plemienności – analiza problemu

Analiza jest wieloetapowa. Poniżej prezentujemy fragment przykładowej analizy problemu

Fragment przykładowej analizy problemu

Fragment przykładowej analizy problemu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

więcej- kontakt: wojewodzki@wojewodzki.pl

 

Syndrom Intelektualnej Jednorazówki – opis

 Jednym z fenomenów współczesności jest wyjątkowa niefrasobliwość, z jaką traktujemy w organizacjach rezultaty naszej pracy . Z jednej bowiem strony zabiegamy o ochronę praw autorskich tego, co jesteśmy w stanie wymyślić. A z drugiej, rezultaty naszej codziennej pracy, wyniki intelektualnej aktywności – traktujemy jak produkty jednorazowego użytku –  nie przywiązując do ich losów najmniejszego znaczenia. Codziennie wykonujemy przecież wiele zadań wymagających wyszukania określonych informacji, uzupełnienia jakiegoś obszaru wiedzy, zinterpretowania nowych informacji w kontekście wcześniej autoryzowanych, przygotowania przesłanek do podjęcia określonej decyzji itd. Przekazujemy zleceniodawcy wyniki naszej pracy, a całą resztę wyrzucamy, zapominamy o niej, tracimy. Mija jakiś czas, pojawia się znów to samo czy podobne zadanie i proces rozpoczyna się od początku. Czasami przedłużamy czas jego wykonania błędnym przekonaniem, że jednak może gdzieś pozostały jakieś notatki, materiały z poprzedniego zadania i dodatkowo tracimy czas i energię na znalezienie tego, czego pozbyliśmy się już dawno temu.

Czytaj dalej

Syndrom okupanta

 

Znak firmowy MSE

Nasze produkty znakujemy naszym logo

Identyfikacja syndromów barier mentalnych umożliwia uzyskanie odpowiedzi na pytanie o to jaka jest przyczyna niepowodzeń naszych zmian. Dlaczego nie możemy żyć, pracować, funkcjonować tak, jak byśmy chcieli. Syndromy występują w zespołach – dokładniej – w respektowanych przez nie przekonaniach. Wielkość zespołu nie gra roli. Ważna jest powszechność syndromu. Do powszechniej występujących należy syndrom okupanta. Pojawią się w warunkach sukcesu. Tak wielkiego, jak sukces Jurka Owsiaka.

Czytaj dalej