Syndrom 5 dkg władzy

Tadeusz Wojewódzki

  Syndrom 5 dkg władzy


2014-02-20 0846_TW680303_v01 _WOREK_ kraj przyjazny_  sposób myślenia_  Syndrom 5 dkg władzy_formalizm

Asocjacje:  „Syndrom 5 dkg władzy” –powszechny był w czasach PRL. Ludzie mogli wprawdzie bardzo niewiele, w porównaniu z obywatelami spoza sowieckiego modelu swobód demokratycznych, ale mogli za to odgryzać się do woli i bezkarnie na innych, szczególnie obcych (nie ze swojej wsi). Formą obrony przed „Syndromem 5 dkg władzy” była formuła ZNAJOMEGO. Załatwienie czegokolwiek, gdziekolwiek – uwzględniało obowiązkową kolejność kroków, gdzie pierwszym było ustalenie znajomych oraz „znajomych naszych znajomych”. Można powiedzieć, że tak się rodziła sowiecka karykatura epoki społeczeństwa informacyjnego, gdyż poziom informacji o znajomych i „znajomych naszych znajomych, którzy będą prze to także naszymi znajomymi” wyznaczał poziom efektywności działania i komfortu życia.

Co z tego syndromu pozostało do czasów dzisiejszych?

Aby sensownie odpowiedzieć na to pytanie należy ustalić sedno tego syndromu.

Jak zawsze odwołujemy się do MSE™. Pytamy wobec tego o wiedzę, wartości oraz relacje między nimi – wpisane w przekonania zespołów respektujących ten syndrom.

 „ 5 dkg władzy” opera się na systemie wartości, w którym maksymalnie preferowana jest właśnie WŁADZA czyli – co człowiek może względem innego człowieka. Jaką ma nad nim władzę w obszarach decyzyjności jego spraw? Co – występując w różnych relacjach publicznych – może załatwić/ nie załatwić, podjąć decyzję na „tak” lub na „nie”.

Im reguły gry są bardziej rozmyte, prawo labilne, ciągle zmieniane, niejednoznaczne, dookreślane zależnie od okoliczności, uznaniowe – tym zakres tak rozumianej władzy jest większy.

Drugim elementem piramidy wartości są „SWOI”. Swoi są dobrzy, obcy są źli. Swoich i tylko swoich załatwia się rzetelnie. Obcych – zbywa lub załatwia byle jak.

W tym samym rzędzie, co „swoi” usytuowana jest „NIEZMIENNOŚĆ”  obecnego stanu rzeczy albowiem ona gwarantuje utrzymanie status quo realiów władzy.

Fundamentem całej piramidy jest ”UZNANIOWOŚĆ” gwarantująca dowolność interpretacyjną zdarzeń i spraw, a tym samym dowolność decyzyjności. Obok uznaniowości – w fundamencie tej piramidy tkwi – „LOJALNOŚĆ” wobec nie tylko swoich, ale całego systemu zapewniającego obecny stan rzeczy. W tym samym rzędzie usytuowana będzie „SKUTECZNOŚĆ” działania, gdyż w przeciwieństwie do ruchów pozornych i pozorowanych – tutaj chodzi o efekty przekonujące znajomych i znajomych naszych znajomych – do posiadacza władzy, jako właściwej osoby na właściwym stanowisku.

5 dkg władzy - syndrom - piramida wartości

Rys. 1.Piramida wartości- Syndrom 5 dkg władzy /5DW/

Jedną z oznak obecności Syndromu 5 dkg władzy jest uporczywe trzymanie się ”litery” prawa – w stosunku do obcych. Manifestacyjne trzymanie się tzw. paragrafów – jest działaniem nastawionym na kreowanie własnego wizerunku: praworządnego wykonawcy postanowień prawa. Jeśli dodatkowo wynikają z tego korzyści materialne – formalizm tego typu -przybiera postać szalejącej biurokracji. Wszystko to dla obcych. Swoi prowadzeni są efektywnymi ścieżkami „załatwiania spraw”.

Środowisko Syndromu 5 dkg władzy charakteryzuje się bogatą obrzędowością utrwalającą respektowany w nim system wartości. W Polsce PRL były nimi plenarne sesje partii. Sama obecność na takim wydarzeniu stanowiła dla uczestników fizyczny dowód potwierdzenia przynależności do grupy – swoisty identyfikator: bycia swoim. Po 1989 ukształtowała się nowa obyczajowość spotkań opłatkowych czy jajecznych (wielkanocnych) –pełniących analogiczną funkcję, w nowych realiach społeczno – gospodarczych.

  System wartości – opozycyjny wobec Syndromu 5 dkg władzy – może posiadać wiele mutacji, ale jego sens oddaje piramida Rys.2. gdzie nadrzędną wartością jest ZADOWOLENIE KLENIA. O ile w poprzednim systemie formalizm był formą obrony przez obcymi i angażowaniem się w ich sprawy oraz manifestacją prawości działającego, to systemie wartości prezentowanym Rys.2 na  stanowić on może przejaw podporządkowania najwyższej wartości – ZADOWOLENIE KLIENTA – STANDARYZACJI działań, ale taki stan rzeczy zaświadczać będzie o respektowaniu w organizacji jeszcze innego systemu wartości.

Rys. 2.Piramida wartości- Bez Syndromu 5 dkg władzy /5DW/

Rys. 2.Piramida wartości- Bez Syndromu 5 dkg władzy /5DW/

 Ten system Rys.3. zbudowany jest pod kątem KORZYŚCI FINANSOWYCH, które w skrócie nazywamy ZYSKIEM. Jako wartość nadrzędna – podporządkowuje sobie pozostałe, w tym ZADOWOLENIE KLIENTA, które podporządkowane zostaje  dodatkowo STANDARYZACJI działań. Tego typu systemy wartości mają tendencję do ewolucji w kierunku Syndromu 5 dkg władzy. To właśnie on funkcjonuje w nowoczesnych organizacjach deklaratywnie działających na rzecz ładu społecznego, a więc w imię dobra i zadowolenia klienta, a w praktyce respektującego – własne, czysto biznesowe cele.

 Pora na cytat interpretowany przez nas jako przejaw formalizmu -Rys.3, gdzie korzyść materialna działającego ZYSK -ma większą wartość niż ZADOWOLENIE KLIENTA. Gdyby w grę wchodziło ZADOWOLENIE KLIENTA równoważne INTERESOWI FIRMY, to możliwe byłoby rozumowanie następujące: firma nie odnosi straty – pomimo działania klienta niezgodnego ze standardami. W takiej sytuacji wystarczy pouczyć Klienta, że w świetle prawa dysponuje nieważnym biletem, ale ponieważ firma nie odnosi z tego tytułu straty i działanie Klienta nie jest interpretowane jako chęć oszukania firmy – jego działanie zostaje ukarane naganą. Takie działanie mieściłoby się w modelu organizacji przyjaznej klientowi, a jednocześnie dbającej o swoje korzyści finansowe.

Opisana – w cytacie poniższego kwanta – sytuacja wskazuje na obecność w firmie, w której pracuje opisany w cytacie kontroler – modelu firmy nastawionej tylko na zysk, nieprzyjaznej klientowi. Skoro jest to firma działająca na rzecz instytucji publicznych, to nie ulega wątpliwości, że zachowania tego typu kreują wizerunek owej instytucji.

 

Rys. 3 .Piramida wartości- przypadek z cytatu

Rys. 3 .Piramida wartości- przypadek z cytatu

Rys.3. Piramida wartości respektowanych przez nakładającego mandat

 Nasza analizę należałoby zakończyć rekomendacją wypracowania wspólnego modelu organizacji współpracujących ze sobą i zdecydowania który z tych modeli będzie nie tylko deklarowany / czysty public relations/, ale przede wszystkim respektowany – czyli stosowany w praktyce.

Im więcej w danym kraju organizacji przyjaznych klientowi, tym większy komfort życia i społeczne zadowolenie.

Metryczka kwanta wiedzy

 2014-02-20 0846_TW680303_v01 _WOREK_ kraj przyjazny_ formalizm – jako sposób myślenia

CYTAT:”

  Anna Dobiegała

Kupiła za drogi bilet i… zapłaciła mandat. „W automatach łatwiej zagrać w pasjansa, niż wybrać bilet”  

20.02.2014 01:00

 Pani Daria zamiast zniżki ustawowej wybrała handlową. Ta pomyłka kosztowała ją prawie 100 zł (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

Pani Daria, studentka z Gdańska, kupiła bilet na SKM o 4 gr droższy, niż powinna, bo zamiast ulgi ustawowej wybrała handlową. Ta pomyłka kosztowała ją prawie 100 zł. – To absurdalne – mówi pasażerka. SKM odpowiada: mandat jest uzasadniony, i podsumowuje potencjalne straty w wysokości 2 zł.

Pani Daria, świeżo upieczona studentka z Gdańska, w niedzielę wieczorem wracała z koleżanką z plaży w Gdyni. Na stacji Gdynia-Orłowo w automacie na peronie dziewczyny kupiły bilety na SKM do Gdańska-Wrzeszcza. Koleżanka pani Darii – bilet ze zniżką handlową 37 proc. dla uczniów na podstawie legitymacji szkolnej, pani Daria – ze zniżką 50 proc. W Sopocie wsiadł kontroler i po sprawdzeniu biletu pani Darii ku zaskoczeniu jej oraz innych współpasażerów wręczył jej mandat. W uzasadnieniu napisał: „Brak uprawnień do ulgi handlowej 50 proc.”. Jak się bowiem okazało, dziewczyna kupiła za drogi bilet.

Różnica niewielka, ale mandat musi być

Zamiast wybrać w automacie bilet za 1,86 zł z przysługującą studentom do 26. roku życia zniżką ustawową w wysokości 51 proc., pani Daria kupiła bilet za 1,90 zł. Różnica w cenie niewielka, bo zaledwie 4 gr, ale kontroler nie chciał słuchać wyjaśnień i mandat bez słowa wystawił. Do zapłaty 77 zł plus cena właściwego biletu. Razem prawie 100 zł.

– Kontroler wypowiedział jedno zdanie bardziej do siebie niż do mnie. Usłyszałam tylko, że mam siedem dni na odwołanie. Wręczył mi wydarty w pośpiechu mandat i tyle go widziałam. Pan, który siedział naprzeciwko niej, był bardzo zdziwiony. Pani, która z kolei siedziała obok mnie, w pewnym momencie zaczęła się śmiać, że jeszcze czegoś takiego nie widziała, żeby ktoś dostał mandat za to, że ma bilet. Rozumiem, że wybrałam złą zniżkę, ale można było to załatwić inaczej. Mogłam np. dostać pouczenie albo polecenie dopłaty różnicy biletu. Nie musiałam zostać potraktowana tak, jakbym tego biletu nie miała. To bez sensu, żeby do wszystkich pasażerów przykładać jedną miarę – skarży się pani Daria.

Pani Daria mandat zapłaciła, bo gdy zadzwoniła na informację SKM, usłyszała, że mandat został wystawiony zgodnie z przepisami i i tak nie zostanie anulowany.

– To jest absurdalne – mówi oburzona pasażerka SKM i winę za zaistniałą sytuację zrzuca na nieczytelne automaty. – W automatach SKM łatwiej zagrać w pasjansa, niż wybrać właściwy bilet. Biletomaty są tak skonstruowane, że znalezienie w nich czegokolwiek graniczy z cudem. Zastanawiam się, czy nie jest to zrobione specjalnie po to, żeby pasażerowie często się mylili się i żeby można było im później wystawiać mandaty. Interface automatów powinien być bardziej czytelny.

Na pani Darii SKM mogło stracić 1,86 zł

SKM tłumaczy, że kontroler prawidłowo sporządził wezwanie do zapłaty, i nie zamierza pani Darii darować kary. Dlaczego? Bo za ulgę ustawową państwo zwraca spółce pieniądze, a za handlową już nie. Jak wyjaśnia Marcin Głuszek, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży PKP SKM w Trójmieście, z punktu widzenia podróżnej zapłaciła ona za bilet 4 gr więcej, natomiast spółka straciła na tym 1,86 zł. Gdyby podróżny nabył właściwy bilet, to zapłaciłby spółce 49 proc., czyli 1,86 zł, a na resztę, 51 proc., SKM otrzymałaby dotację od państwa w kwocie 1,94 zł i wówczas nic by nie traciła.

– Rozważmy jednak hipotetyczną, lecz prawdopodobną sytuację, która pokazuje możliwe straty dla PKP SKM. Podróżny kupuje bilet miesięczny na trasie Gdańsk Główny – Wejherowo, którego obecna cena za bilet normalny wynosi 179 zł. Mimo posiadanego uprawnienia do ulgi ustawowej 51 proc., do której PKP SKM otrzymuje pełne wyrównanie ze skarbu państwa (cena tego biletu z taką ulgą wynosi 87,71 zł), kupuje bilet z ulgą handlową 50 proc., która mu nie przysługuje, za który zapłaci 89,50 zł. Oznacza to, że w ciągu miesiąca korzystania przez podróżnego z biletu z ulgą 50 proc. PKP SKM nie otrzyma należnej dotacji ze skarbu państwa w wysokości 91,29 zł – wyjaśnia Głuszek.

W autobusach i tramwajach tego problemu nie mają

Pasażerowie komunikacji miejskiej takiego problemu nie mają, bo na autobus czy tramwaj są tylko dwa rodzaje biletów – normalne za 3 zł albo 3,60 zł i ulgowe, tańsze o połowę, za 1,50 zł albo 3 zł. Do korzystania z tych ostatnich uprawnieni są kombatanci, weterani, studenci, emeryci, uczniowie, dzieci i doktoranci.  „

Asocjacje:

Asocjacje zamieszczone zostały w pierwszej części niniejszego kwanta wiedzy

Jedna myśl nt. „Syndrom 5 dkg władzy

  1. Jacek Spot Gliszczyński

    W mojej ocenie tematu oraz poniżej przeczytanego przykładu system w jakim dzisiaj żyjemy jest według mnie gorszy od systemu w jakim nam i naszym przodkom było żyć poprzednio. Otóż tzw. syndrom 5 dag władzy , wpływał dobrze na porządek, na ład w jakim należało żyć, każdy obywatel mógł oczywiście donieść na każdego, ale czy dzisiaj jest inaczej. W tamtych czasach obywatel to był ktoś, jak uczciwie pracował to kraj się z nim uczciwie obchodził, a dzisiaj gdy już nie mamy jako państwo nic swojego tylko kupę długów, które spłacać będą następne pokolenia, jesteśmy skazani na życie w kredycie, na niewiadomy byt i na czujne oko urzędów . Obecnie tak jak kiedyś dalej hasło swoi będzie się sprawdzało i obawiam się ,że jest to hasło wieczne, bo zawsze tzw. swoi będą mogli między sobą załatwić więcej i lepiej, a dopuszczenie do grona swoich jest często długotrwałym procesem. Poprzez standardy w jakich jest nam dane egzystować, na pierwszy plan przejawia się zysk, na drugi zysk , na trzeci zysk i tak w nieskończoność, niestety zadowolenie klienta, innej jednostki jest tylko hipotetyczne i ma na celu sztuczne zachowania, że niby to klient jest najważniejszy, a przecież gdyby tak było to dlaczego jesteśmy oszukiwani, wyzyskiwani , okradani…itd…Czyż przykład biletu kupionego przez studentkę nie jest dowodem tego chorego systemu, zysk,zysk,zysk, a solidarność ludzka , gdzież ona jest…Mamy piękne czasy klerykalizmu w naszym kraju, gdzie mamy miłość bliźniego…otóż to wszystko to tylko zakłamane gadaniny, nie ma czegoś takiego jak miłość do bliźniego, dzisiaj każdy każdemu jest konkurencją , a konkurencja zabiera zysk, a zysk jest głównym bodźcem dla rozwoju firm. Dlatego z zachodu opanowały nas korporację, bo tam nastawienie na zysk istnieje już wiele lat. Korporacja to najlepszy przykład do czego nie powinniśmy dążyć, ale niestety chyba nie mamy odwrotu i staniemy się jedna wielka korporacją, staniemy się małym silniczkiem w tej ogromnej maszynie nastawionej na zysk.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *